poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 13 - Nocna Furia?


No dalej.. Co jest z wami - Mówił Czkawka.
Nie damy rady z tobą lecieć - Odpowiedziała Astrid - każdy z nas jest chory, i wykończony ciągłym szukaniem nowych smoków. Nie możemy przełożyć tego na za tydzień? - Spytała.
Nie - Odpowiedział krótko - Ten wypad planujemy już od 4 miesięcy, nie powinniśmy go przenosić. Trudno, najwyżej sam polecę. - Powiedział 
Nie możesz - Powiedziała cichym głosem wyczerpanym od gorączki - Zawsze lataliśmy razem dla własnego bezpieczeństwa.
Mam ze sobą Szczerbatka, nic nam się nie stanie - Mówiąc uśmiechnął się.
Ale.. - Powiedziała cicho.
Nie ma żadnego ale - przerwał jej - Dopiero jak nie wrócę po tygodniu, polecicie mnie szukać. Chociaż i tak będzie wszystko dobrze. - Powiedział to co chciał, po czym pocałował leżącą Astrid w czoło. 
Wrócę niedługo - I zamknął za sobą drzwi.
No trudno Szczerbatku - Powiedział - lecimy sami. Widać wszystkich teraz dopadły jakieś choroby, nawet Heatderę, która prawe w ogóle nie choruję.
Wsiadł na Szczebratka, i polecieli w poszukiwaniu nowych smoków. Po ostatnich wypadach w nieznane odkryli około trzech nowych gatunków smoków. Teraz wylatują już za swój archipelag, na poszukiwania. Czkawka znalazł niedawno notatki o Nocnych Furiach, w których było napisane, że jest wyspa furii. Jednak nie była ona dość prosta do odnalezienia. Normalnie z całą grupą mieli lecieć w ogóle w innym kierunku, ale kiedy poleciał sam postanowił polecieć na tą wyspę. 

Żeby dotrzeć na tą wyspę potrzeba było około 2 dni na samo dolecenie na tą wyspę. Nie mieli też pewności, czy na pewno ona istnieje, mogła być tylko jakimś wymysłem. Zatrzymywali się na różnych wyspach, aby przenocować.


2 dni później...


I nadal nic - Westchnął.
Wrauu.. - Szczerbek również odpowiedział znudzonym warknięciem.
Możliwe, że tutaj rzeczywiście nic nie ma. - Powiedział.
Po kilkunastu minutach jednak zauważyli zarysy jakieś wyspy.
No nareszcie! - Powiedział z ulgą. - Już myślałem, że tutaj nic nie ma.
Wyspa ta była bardzo urozmaicona. Miała dużo pięknych wodospadów, był tam śliczny lasek, w którym chodziły smoki.
Szczerbatek wylądował, po czym udali się tam. Było tam dużo rodzajów smoków, ale jednak żadnego, który by ich interesował.
Naprawdę.. zero nocnych furii? - Powiedział ze zażenowaniem.
Chodzili tak i chodzili w kółko, żadnej nocnej furii. Po około 30 minutach, kiedy zaczęło się zciemniać, usłyszeli donośny ryk Nocnej Furii z jakiejś jaskini. Czkawka i Szczerbatek szybko się zorientowali skąd dochodzi ten ryk. Polecieli tam. Czkawka zapalił pochodnię i weszli do niej.
Ale tu ciemno... - Powiedział.
Chwilę szli, a potem zobaczyli to czego się nie spodziewali. Fakt była to Nocna Furia, ale była ona przywiązana łańcuchami. Czkawka najpierw spokojnie ją oswoił, a potem próbował ją rozwiązać.
Szczerbatek! Dalej pomóż mi! - Krzyknął.
Razem próbowali ją rozwiązać. 
Za moment zasunęła się ściana wejściowa do jaskini, a pochodnia Czkawki zgasła.
Co jest? - Spytał.
Szczebratek? Gdzie jesteś? - Krzyczał.
Jednak niczego nie usłyszał.
Nagle ktoś nałożył na niego worek, a po tym uderzył go w głowę. Stracił przytomność.

Jednak *jak na razie* posty będą się pojawiać, ale nie tak często. Możliwe, że raz w tygodniu :) Mam nadzieję, że sie spodoba :D PS. zapraszam na nowego bloga, na którym jest już prolog: razemjestesmykimsoddzielnienikim.blogspot.com -WidocznaPL

wtorek, 5 stycznia 2016

Next

3 lata później...
Czkawka przeprowadził się na Berk. Jego ojciec chciał aby został on wodzem Berk, gdyż on już nie mógł temu podołać. Czkawka i Astrid są parą od 2 lat. Rok później po wojnie z Albrechtem i Dagurem, uratowali jego *Dagura* siostrę Heatderę, która jest jak na razie sama. Jedynie sam został Śledzik, gdyż bliźniaki są samo wystarczalne. Rok wcześniej po długich poszukiwaniach odnaleźli matkę Czkawki, Valke. Okazało się, że ona również żyła ze smokami w zgodzie. Żyło im się bardzo dobrze. Valka nie wróciła już do Stoika, ale też nie wyszła za kogoś innego.

To jest takie krótkie wytłumaczenie, tego co się działo potem. Na razie zawieszam bloga, gdyż nie mam zbytnio myśli jak mogę go skończyć, jedynie mam jeden urywek co mogło się dziać potem, możliwe, że kiedyś go jeszcze opisze ;) Ale będę otwierać nowego bloga :D Będzie się to działo w naszym rzeczywistym świecie, i mam do niego większe plany niż do tego ;) Blog wystartuje około połowy stycznia, lub w lutym :) Mam nadzieję, że on również wam się tak samo spodoba, jak ten. Wszystkie informację, na temat nowego bloga będą już niebawem :) -WidocznaPL

sobota, 2 stycznia 2016

Next


Dagur wraz z Albrechtem po połączeniu sił byli bardzo mocni, jednak kiedy Stoik i Smoczy Jeździec  też zaczęli współpracować, mogli im dorównać.
Smoki niszczyły ich armię. Czkawka i reszta przyjaciół walczyli na ziemi ze swoimi smokami. Albrecht i Dagur też walczyli, co prawda byli daleko od Czkawki lub Stoika, ale wszystko mogło się jeszcze pozmieniać.
Może się jednak zmienił... - myślał Czkawka walcząc z jednym z floty Albrechta - jeżeli tak, to ta wojna zakończy się bez większych szkód. 
Nagle mężczyzna, z którym walczył przejechał po jego ramieniu przecinając kostium i skórę.
sss.. - syknął z bólu, po czym powalił swojego przeciwnika.
Oglądał się za siebie szukając swoich przyjaciół. Znalazł Astrid, którą pochwycił jakiś mężczyzna.
Nie namyślając się, od razu zaczął do niej biec razem ze Szczerbatkiem. Uderzył przeciwnika w głowę, po czym on *przeciwnik* zemdlał.
Astrid upadła na ziemię.
Hej, nic ci nie jest? - Zapytał zmartwiony.
N-nie - wydukała - już dobrze. - Wypowiadając te słowa zemdlała.
Oj Astrid.,. - Wziął ją na ręce, i zaniósł do osób z osady, które nie brały udziału w walce.
Zostawił ją, pod dobrą opieką, i wrócił do reszty walczyć.

4 godziny później...

Stoik właśnie wykończył ostatnią osobę z floty wrogów, Albrecht i Dagur już dawno uciekli z wyspy.
Berk wygrało. Narazie nic im nie zagrażało. Wyszło na to, że wszystko się dobrze skończyło.
Nagle podszedł go od tyłu Stoik, i uderzył ręką w jego hełm.
Nie jesteś, aż taki zły jak myślałem - Powiedział - Przez ciebie tak naprawdę wygraliśmy te wojnę. I te smoki, niesamowite.
Ty też nie byłeś taki zły *podczas walki* - Odpowiedział.
Wiem, że źle robiłem, trochę na za dużo sobie pozwoliłem - Mówił - To wszystko przez mojego ojca..
W tym samym czasie Czkawka pomyślał: Dziadek? Nigdy o nim nie wspominał...
To on uważał, że nie powinno się nikogo szanować, ani o nic dbać. - dalej opowiadał Stoika - sam uczył mnie tego. Przez moją chamskość nawet straciłem syna... Gdyby nie to wszystko teraz by tu ze mną był...
Nie martw się - Powiedział Czkawka - ważne, że widzisz swoje błędy. Myślę, że ludzie dali by ci jeszcze jedną szansę.
Mam taką nadzieję.. Nie chce już dalej kontynuować naszej wojny. - Powiedział - Rozejm?
Czkawka przez moment się nad tym zastanowił, po czym się zgodził.
Wszyscy wiwatowali i cieszyli się, że wygrali wojnę. Podbiegła do niego czwórka jego znajomych.*Bo Astrid jeszcze się nie obudziła.*
Wygraliśmy - Krzyknął  Sączysmark.
I to przez ciebie! - Dodał Mieczyk.
Dziękujemy, że nam pomogłeś, jak i z Albrechtem i Dagurem, tak i że przemówiłeś w końcu Stoikowi do rozsądku. - Powiedział Śledzik
Nie ma za co. - Odpowiedział Czkawka
Wszyscy tak naprawdę patrzyli tylko na to co robi Smoczy Jeździec.
Kurczę. Znamy się od miesiąca, a ja nie wiem jak mam na ciebie mówić - Powiedział Sączysmark.
No waśnie - dodał Śledzik - Jak mamy na ciebie mówić? Jeździec, albo... jakimś przezwiskiem? - Spytał.
Całą ludność z Berk patrzała na rozwijającą się sprawę, w tym również Stoik.
Szczerbatek patrzył na Czkawkę pytającą miną.
Powiedzieć im czy nie... powiedzieć czy nie...  - krzątała mu się ta myśl w głowie.
Do niego mówcie Szczerbatek - mówił wolno - a do mnie - mówiąc to zdjął swoją maskę - Czkawka.
Wszystkich zamurowało. Również Astrid to usłyszała, gdyż akurat wtedy wyszła z domu, w którym leżała.
A-a-ale jak? - wydukał Stoik - przecież prze ze mnie prawie byłeś nieżywy.
Właśnie "prawie". Dopłynąłem na tą wyspę, na której wcześniej mieszkaliście, a tam poznałem Szczerbatka. A tak w ogóle to Pyskacz dzięki za tą protezę, naprawdę się przydała.
Do usług! - Krzyknął z daleka Pyskacz.
Tylko on wiedział od początku, że Smoczy Jeździec to ja. - Mówił dalej Czkawka.
Wiedziałam, że to ty! - Powiedziała Astrid, rzucając się Czkawce na szyję.
Przepraszam cię synu, że taki byłem... Teraz widzę ile szkód wszystkim wyrządziłem...
Dobrze, że to widzisz - Powtórzył - ale nie myśl, że tak łatwo będzie mi tobie wybaczyć.
On tylko kiwnął głową i odszedł w tył .
Wszyscy zaczęli zalewać go pytaniami: Jak przeżył? Jak oswoił smoka? i innymi.
Bardzo się zmieniłeś od naszego ostatniego spotkania "bez maski" - Powiedział za wszystkich Sączysmark podśmiewując się lekko.
Zmieniłem się o 180 stopni. - Odpowiedział, po czym zaczął opowiadać reszcie, o tym jak sobie radził.

I zamknięta została następna część życia Smoczego Jeźdźca. I oto Czkawka zdradził się, że jest Smoczym Jeźdźcem. Czy będzie z Astrid? Pojawi się ktoś jeszcze? To w następnych rozdziałach ;) PS. Możliwe jest, że postów nie będzie przez następne tygodnie. Może będą się pojawiać, ale na pewno nie regularnie. Ostatnio nie mam zbytnio weny na pisanie... Pozdrawiam! - WidocznaPL