Rozdział 13 - Nocna Furia?
No dalej.. Co jest z wami - Mówił Czkawka.
Nie damy rady z tobą lecieć - Odpowiedziała Astrid - każdy z nas jest chory, i wykończony ciągłym szukaniem nowych smoków. Nie możemy przełożyć tego na za tydzień? - Spytała.
Nie - Odpowiedział krótko - Ten wypad planujemy już od 4 miesięcy, nie powinniśmy go przenosić. Trudno, najwyżej sam polecę. - Powiedział
Nie możesz - Powiedziała cichym głosem wyczerpanym od gorączki - Zawsze lataliśmy razem dla własnego bezpieczeństwa.
Mam ze sobą Szczerbatka, nic nam się nie stanie - Mówiąc uśmiechnął się.
Ale.. - Powiedziała cicho.
Nie ma żadnego ale - przerwał jej - Dopiero jak nie wrócę po tygodniu, polecicie mnie szukać. Chociaż i tak będzie wszystko dobrze. - Powiedział to co chciał, po czym pocałował leżącą Astrid w czoło.
Wrócę niedługo - I zamknął za sobą drzwi.
No trudno Szczerbatku - Powiedział - lecimy sami. Widać wszystkich teraz dopadły jakieś choroby, nawet Heatderę, która prawe w ogóle nie choruję.
Wsiadł na Szczebratka, i polecieli w poszukiwaniu nowych smoków. Po ostatnich wypadach w nieznane odkryli około trzech nowych gatunków smoków. Teraz wylatują już za swój archipelag, na poszukiwania. Czkawka znalazł niedawno notatki o Nocnych Furiach, w których było napisane, że jest wyspa furii. Jednak nie była ona dość prosta do odnalezienia. Normalnie z całą grupą mieli lecieć w ogóle w innym kierunku, ale kiedy poleciał sam postanowił polecieć na tą wyspę.
Żeby dotrzeć na tą wyspę potrzeba było około 2 dni na samo dolecenie na tą wyspę. Nie mieli też pewności, czy na pewno ona istnieje, mogła być tylko jakimś wymysłem. Zatrzymywali się na różnych wyspach, aby przenocować.
2 dni później...
I nadal nic - Westchnął.
Wrauu.. - Szczerbek również odpowiedział znudzonym warknięciem.
Możliwe, że tutaj rzeczywiście nic nie ma. - Powiedział.
Po kilkunastu minutach jednak zauważyli zarysy jakieś wyspy.
No nareszcie! - Powiedział z ulgą. - Już myślałem, że tutaj nic nie ma.
Wyspa ta była bardzo urozmaicona. Miała dużo pięknych wodospadów, był tam śliczny lasek, w którym chodziły smoki.
Szczerbatek wylądował, po czym udali się tam. Było tam dużo rodzajów smoków, ale jednak żadnego, który by ich interesował.
Naprawdę.. zero nocnych furii? - Powiedział ze zażenowaniem.
Chodzili tak i chodzili w kółko, żadnej nocnej furii. Po około 30 minutach, kiedy zaczęło się zciemniać, usłyszeli donośny ryk Nocnej Furii z jakiejś jaskini. Czkawka i Szczerbatek szybko się zorientowali skąd dochodzi ten ryk. Polecieli tam. Czkawka zapalił pochodnię i weszli do niej.
Ale tu ciemno... - Powiedział.
Chwilę szli, a potem zobaczyli to czego się nie spodziewali. Fakt była to Nocna Furia, ale była ona przywiązana łańcuchami. Czkawka najpierw spokojnie ją oswoił, a potem próbował ją rozwiązać.
Szczerbatek! Dalej pomóż mi! - Krzyknął.
Razem próbowali ją rozwiązać.
Za moment zasunęła się ściana wejściowa do jaskini, a pochodnia Czkawki zgasła.
Co jest? - Spytał.
Szczebratek? Gdzie jesteś? - Krzyczał.
Jednak niczego nie usłyszał.
Nagle ktoś nałożył na niego worek, a po tym uderzył go w głowę. Stracił przytomność.
Jednak *jak na razie* posty będą się pojawiać, ale nie tak często. Możliwe, że raz w tygodniu :) Mam nadzieję, że sie spodoba :D PS. zapraszam na nowego bloga, na którym jest już prolog: razemjestesmykimsoddzielnienikim.blogspot.com -WidocznaPL
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz