poniedziałek, 8 lutego 2016

Next

   Obudził go odurzający zapach zgnilizny. Zobaczył, że jest w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Ręce i miał związane łańcuchami. Nogę tak samo. Nie mógł się ruszyć. Był cały obolały.
Kiedy oczy przyzwyczaiły mu się do ciemności zobaczył, że jest w jakiś lochach po ziemią.
G-gdzie ja jestem - wyjąkał.
Jak na zawołanie, zapaliło się kilkanaście świec po za celą, chwilowo go oślepiając. Zza rogu wyłoniła się postać, Miała ona włosy, które tak naprawdę bardziej przypominały "dredy". Twarz miał w bliznach. Brodę miał zawiązaną gumkami. Nosił on pelerynę z smoczej skóry. Wszystkie części ciała miał dobrze ukryte pod zbroją. Razem z nim przyszły jeszcze 2 inne osoby.
Miałeś dobry pomysł Albrechcie - poklepał osobę po lewej stronę - Jesteś taki naiwny, żeby rzucać się na pomoc nocnej furii, która jest przykuta do podłogi. - Dokończył lekceważąco zwracając się do Czkawki.
Chłopiec dopiero teraz zaczął myśleć, nad jego wypowiedziami.
Albrecht...? - Powiedział cicho.
No a kto niby. - Powiedział - Przecież wiesz, że mnie nie da się powstrzymać!- Zakpił.
Gdzie jest mój smok.. - Powiedział już trochę głośniej niż wcześniej.
Jest tam gdzie jego miejsce - Uśmiechną się złowieszczo do Albrechta i drugiej osoby, po prawej stronie.
Czego ode mnie chcecie! - Zaczął krzyczeć, i się szarpać.
Nawet nie próbuj. - Powiedział spokojnym głosem - Czym więcej będziesz się ruszał tym łańcuchy będą się bardziej zaciskać.
Po chwili Czkawka poczuł narastający ból. Krzyknął, gdyż łańcuchy wbiły mi się w skórę.
A co do tego, co chcemy od ciebie - Mówił dalej - Będziesz oswajał nam smoki. Wszystkie! - Podkreślił - Bez wyjątków.
A jeżeli nie chce.. - Powiedział zmieszany.
Za każdym razem, kiedy nie będziesz chciał oswoić smoka będziesz dostawał to - kopną go dwa razy mocno w brzuch - albo coś gorszego. Zrozumiano!? - Zapytał złowrogo.
Mhm... - Powiedział cały obolały i wyczerpany.
Nie czekając na odpowiedź, wyszedł z celi i ją zamkną.
Ostatkiem sił dosłyszał rozmowę za kratami.
Macie go pilnować jak oka w głowie! - Powiedział wyższym tonem.
Tak jest Drago! - Krzyknęli.
Czkawka oparł głowę o ścianę, i spróbował usnąć. Miał już dosyć tego dnia.

Wiem, wiem dawno nie było rozdziału xd W sumie ten blog już będzie dobiegał końca. będzie jeszcze z kilka nextów, albo rozdziałów :) Ale kiedy to sama nie wiem. W 2 semestrze mam jeszcze więcej nauki, niż w pierwszym, więc mam trochę problem z wyrabianiem się nawet na nowego bloga, na którego też serdecznie zapraszam ;) *razemjestesmykimsoddzielnienikimjws.blogspot.com*
A na razie to ja zmykam :) Już niedługo nowy next *albo rozdział* :) -WidocznaPL

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 13 - Nocna Furia?


No dalej.. Co jest z wami - Mówił Czkawka.
Nie damy rady z tobą lecieć - Odpowiedziała Astrid - każdy z nas jest chory, i wykończony ciągłym szukaniem nowych smoków. Nie możemy przełożyć tego na za tydzień? - Spytała.
Nie - Odpowiedział krótko - Ten wypad planujemy już od 4 miesięcy, nie powinniśmy go przenosić. Trudno, najwyżej sam polecę. - Powiedział 
Nie możesz - Powiedziała cichym głosem wyczerpanym od gorączki - Zawsze lataliśmy razem dla własnego bezpieczeństwa.
Mam ze sobą Szczerbatka, nic nam się nie stanie - Mówiąc uśmiechnął się.
Ale.. - Powiedziała cicho.
Nie ma żadnego ale - przerwał jej - Dopiero jak nie wrócę po tygodniu, polecicie mnie szukać. Chociaż i tak będzie wszystko dobrze. - Powiedział to co chciał, po czym pocałował leżącą Astrid w czoło. 
Wrócę niedługo - I zamknął za sobą drzwi.
No trudno Szczerbatku - Powiedział - lecimy sami. Widać wszystkich teraz dopadły jakieś choroby, nawet Heatderę, która prawe w ogóle nie choruję.
Wsiadł na Szczebratka, i polecieli w poszukiwaniu nowych smoków. Po ostatnich wypadach w nieznane odkryli około trzech nowych gatunków smoków. Teraz wylatują już za swój archipelag, na poszukiwania. Czkawka znalazł niedawno notatki o Nocnych Furiach, w których było napisane, że jest wyspa furii. Jednak nie była ona dość prosta do odnalezienia. Normalnie z całą grupą mieli lecieć w ogóle w innym kierunku, ale kiedy poleciał sam postanowił polecieć na tą wyspę. 

Żeby dotrzeć na tą wyspę potrzeba było około 2 dni na samo dolecenie na tą wyspę. Nie mieli też pewności, czy na pewno ona istnieje, mogła być tylko jakimś wymysłem. Zatrzymywali się na różnych wyspach, aby przenocować.


2 dni później...


I nadal nic - Westchnął.
Wrauu.. - Szczerbek również odpowiedział znudzonym warknięciem.
Możliwe, że tutaj rzeczywiście nic nie ma. - Powiedział.
Po kilkunastu minutach jednak zauważyli zarysy jakieś wyspy.
No nareszcie! - Powiedział z ulgą. - Już myślałem, że tutaj nic nie ma.
Wyspa ta była bardzo urozmaicona. Miała dużo pięknych wodospadów, był tam śliczny lasek, w którym chodziły smoki.
Szczerbatek wylądował, po czym udali się tam. Było tam dużo rodzajów smoków, ale jednak żadnego, który by ich interesował.
Naprawdę.. zero nocnych furii? - Powiedział ze zażenowaniem.
Chodzili tak i chodzili w kółko, żadnej nocnej furii. Po około 30 minutach, kiedy zaczęło się zciemniać, usłyszeli donośny ryk Nocnej Furii z jakiejś jaskini. Czkawka i Szczerbatek szybko się zorientowali skąd dochodzi ten ryk. Polecieli tam. Czkawka zapalił pochodnię i weszli do niej.
Ale tu ciemno... - Powiedział.
Chwilę szli, a potem zobaczyli to czego się nie spodziewali. Fakt była to Nocna Furia, ale była ona przywiązana łańcuchami. Czkawka najpierw spokojnie ją oswoił, a potem próbował ją rozwiązać.
Szczerbatek! Dalej pomóż mi! - Krzyknął.
Razem próbowali ją rozwiązać. 
Za moment zasunęła się ściana wejściowa do jaskini, a pochodnia Czkawki zgasła.
Co jest? - Spytał.
Szczebratek? Gdzie jesteś? - Krzyczał.
Jednak niczego nie usłyszał.
Nagle ktoś nałożył na niego worek, a po tym uderzył go w głowę. Stracił przytomność.

Jednak *jak na razie* posty będą się pojawiać, ale nie tak często. Możliwe, że raz w tygodniu :) Mam nadzieję, że sie spodoba :D PS. zapraszam na nowego bloga, na którym jest już prolog: razemjestesmykimsoddzielnienikim.blogspot.com -WidocznaPL

wtorek, 5 stycznia 2016

Next

3 lata później...
Czkawka przeprowadził się na Berk. Jego ojciec chciał aby został on wodzem Berk, gdyż on już nie mógł temu podołać. Czkawka i Astrid są parą od 2 lat. Rok później po wojnie z Albrechtem i Dagurem, uratowali jego *Dagura* siostrę Heatderę, która jest jak na razie sama. Jedynie sam został Śledzik, gdyż bliźniaki są samo wystarczalne. Rok wcześniej po długich poszukiwaniach odnaleźli matkę Czkawki, Valke. Okazało się, że ona również żyła ze smokami w zgodzie. Żyło im się bardzo dobrze. Valka nie wróciła już do Stoika, ale też nie wyszła za kogoś innego.

To jest takie krótkie wytłumaczenie, tego co się działo potem. Na razie zawieszam bloga, gdyż nie mam zbytnio myśli jak mogę go skończyć, jedynie mam jeden urywek co mogło się dziać potem, możliwe, że kiedyś go jeszcze opisze ;) Ale będę otwierać nowego bloga :D Będzie się to działo w naszym rzeczywistym świecie, i mam do niego większe plany niż do tego ;) Blog wystartuje około połowy stycznia, lub w lutym :) Mam nadzieję, że on również wam się tak samo spodoba, jak ten. Wszystkie informację, na temat nowego bloga będą już niebawem :) -WidocznaPL

sobota, 2 stycznia 2016

Next


Dagur wraz z Albrechtem po połączeniu sił byli bardzo mocni, jednak kiedy Stoik i Smoczy Jeździec  też zaczęli współpracować, mogli im dorównać.
Smoki niszczyły ich armię. Czkawka i reszta przyjaciół walczyli na ziemi ze swoimi smokami. Albrecht i Dagur też walczyli, co prawda byli daleko od Czkawki lub Stoika, ale wszystko mogło się jeszcze pozmieniać.
Może się jednak zmienił... - myślał Czkawka walcząc z jednym z floty Albrechta - jeżeli tak, to ta wojna zakończy się bez większych szkód. 
Nagle mężczyzna, z którym walczył przejechał po jego ramieniu przecinając kostium i skórę.
sss.. - syknął z bólu, po czym powalił swojego przeciwnika.
Oglądał się za siebie szukając swoich przyjaciół. Znalazł Astrid, którą pochwycił jakiś mężczyzna.
Nie namyślając się, od razu zaczął do niej biec razem ze Szczerbatkiem. Uderzył przeciwnika w głowę, po czym on *przeciwnik* zemdlał.
Astrid upadła na ziemię.
Hej, nic ci nie jest? - Zapytał zmartwiony.
N-nie - wydukała - już dobrze. - Wypowiadając te słowa zemdlała.
Oj Astrid.,. - Wziął ją na ręce, i zaniósł do osób z osady, które nie brały udziału w walce.
Zostawił ją, pod dobrą opieką, i wrócił do reszty walczyć.

4 godziny później...

Stoik właśnie wykończył ostatnią osobę z floty wrogów, Albrecht i Dagur już dawno uciekli z wyspy.
Berk wygrało. Narazie nic im nie zagrażało. Wyszło na to, że wszystko się dobrze skończyło.
Nagle podszedł go od tyłu Stoik, i uderzył ręką w jego hełm.
Nie jesteś, aż taki zły jak myślałem - Powiedział - Przez ciebie tak naprawdę wygraliśmy te wojnę. I te smoki, niesamowite.
Ty też nie byłeś taki zły *podczas walki* - Odpowiedział.
Wiem, że źle robiłem, trochę na za dużo sobie pozwoliłem - Mówił - To wszystko przez mojego ojca..
W tym samym czasie Czkawka pomyślał: Dziadek? Nigdy o nim nie wspominał...
To on uważał, że nie powinno się nikogo szanować, ani o nic dbać. - dalej opowiadał Stoika - sam uczył mnie tego. Przez moją chamskość nawet straciłem syna... Gdyby nie to wszystko teraz by tu ze mną był...
Nie martw się - Powiedział Czkawka - ważne, że widzisz swoje błędy. Myślę, że ludzie dali by ci jeszcze jedną szansę.
Mam taką nadzieję.. Nie chce już dalej kontynuować naszej wojny. - Powiedział - Rozejm?
Czkawka przez moment się nad tym zastanowił, po czym się zgodził.
Wszyscy wiwatowali i cieszyli się, że wygrali wojnę. Podbiegła do niego czwórka jego znajomych.*Bo Astrid jeszcze się nie obudziła.*
Wygraliśmy - Krzyknął  Sączysmark.
I to przez ciebie! - Dodał Mieczyk.
Dziękujemy, że nam pomogłeś, jak i z Albrechtem i Dagurem, tak i że przemówiłeś w końcu Stoikowi do rozsądku. - Powiedział Śledzik
Nie ma za co. - Odpowiedział Czkawka
Wszyscy tak naprawdę patrzyli tylko na to co robi Smoczy Jeździec.
Kurczę. Znamy się od miesiąca, a ja nie wiem jak mam na ciebie mówić - Powiedział Sączysmark.
No waśnie - dodał Śledzik - Jak mamy na ciebie mówić? Jeździec, albo... jakimś przezwiskiem? - Spytał.
Całą ludność z Berk patrzała na rozwijającą się sprawę, w tym również Stoik.
Szczerbatek patrzył na Czkawkę pytającą miną.
Powiedzieć im czy nie... powiedzieć czy nie...  - krzątała mu się ta myśl w głowie.
Do niego mówcie Szczerbatek - mówił wolno - a do mnie - mówiąc to zdjął swoją maskę - Czkawka.
Wszystkich zamurowało. Również Astrid to usłyszała, gdyż akurat wtedy wyszła z domu, w którym leżała.
A-a-ale jak? - wydukał Stoik - przecież prze ze mnie prawie byłeś nieżywy.
Właśnie "prawie". Dopłynąłem na tą wyspę, na której wcześniej mieszkaliście, a tam poznałem Szczerbatka. A tak w ogóle to Pyskacz dzięki za tą protezę, naprawdę się przydała.
Do usług! - Krzyknął z daleka Pyskacz.
Tylko on wiedział od początku, że Smoczy Jeździec to ja. - Mówił dalej Czkawka.
Wiedziałam, że to ty! - Powiedziała Astrid, rzucając się Czkawce na szyję.
Przepraszam cię synu, że taki byłem... Teraz widzę ile szkód wszystkim wyrządziłem...
Dobrze, że to widzisz - Powtórzył - ale nie myśl, że tak łatwo będzie mi tobie wybaczyć.
On tylko kiwnął głową i odszedł w tył .
Wszyscy zaczęli zalewać go pytaniami: Jak przeżył? Jak oswoił smoka? i innymi.
Bardzo się zmieniłeś od naszego ostatniego spotkania "bez maski" - Powiedział za wszystkich Sączysmark podśmiewując się lekko.
Zmieniłem się o 180 stopni. - Odpowiedział, po czym zaczął opowiadać reszcie, o tym jak sobie radził.

I zamknięta została następna część życia Smoczego Jeźdźca. I oto Czkawka zdradził się, że jest Smoczym Jeźdźcem. Czy będzie z Astrid? Pojawi się ktoś jeszcze? To w następnych rozdziałach ;) PS. Możliwe jest, że postów nie będzie przez następne tygodnie. Może będą się pojawiać, ale na pewno nie regularnie. Ostatnio nie mam zbytnio weny na pisanie... Pozdrawiam! - WidocznaPL

wtorek, 29 grudnia 2015

Rozdział 12 - Wojna!

Dzień przed wojną...

A więc tak - mówił Czkawka omawiając plan działania - zaatakujemy ze wschodu, gdzie znajduje się główna część wyspy. Nie jest nas dużo, ale mamy coś, czego im brakuję... smoków. Może nie jest nas zbyt dużo, *bo tylko 40 osób* ale mamy około sześćdziesięciu smoków różnej rasy. Kiedy skończę omawiać plan działania, każdy dostanie miecz, tarcze i inne potrzebne rzeczy. 10 osób, które już wcześniej powiadomiłem, dostaną łuk i strzały. Będą strzelać z łodzi - mówił energicznie - inni będą walczyć z przeciwnikami mieczami. Smoki będą robić to co będę pokazywał znakami. Każdy z nich ma już wszystkie znaki w pamięci. Ja z rekrutami polecimy przodem, wy będziecie płynąc za nami, my atakujemy pierwsi. Wszystko jasne? - Zapytał.
Tak - Odpowiedzieli chórkiem.
Dobrze. A więc wszyscy do łodzi! - krzyknął - Jednie 5 rekrutów zostanie ze mną.
Całą 5 migiem stanęła przy smoczym jeźdźcu.
Słuchajcie - zaczął powoli - teraz nie jesteście już rekrutami, tylko moimi przyjaciółmi, każdy z was jest dla mnie bardzo ważny na swój sposób - Mówił.
Każdy z nich uśmiechnął się od ucha do ucha.
Ale teraz musimy wygrać tą wojnę, jeżeli nie chcecie już aby wodzem był mój.... - Zrobił szybko pauzę -  yy... mój wróg. Uff.. o mały włos, a bym się wygadał - pomyślał.
Wszyscy popatrzeli na niego ze zmieszaną twarzą.
Ale teraz nie ma na to czasu. Dalej! Każdy wie co ma robić. Wszyscy płyną łodziami, tylko my lecimy na smokach, reszta smoków leci za nami. Mam nadzieję, że sobie poradzimy - Powiedział ściszonym głosem.
Na pewno sobie poradzimy - mówiąc Śledzik położył rękę na jego ramieniu - każdy z nas da z siebie wszystko. - Powiedział to, a potem jeszcze raz się uśmiechną.
Każdy z nich poszedł w ślady Śledzika.
Dobrze - Powiedział - chodźcie! Lecimy! Po czym wszyscy szybko opuścili wyspę, i zaczęli płynąć na Berk.

1 godzinę później...

Dopływamy! - Krzyknął Czkawka z góry.
Teraz się zacznie... - Powiedział Sączysmark.
Bądźcie dobrej myśli - Mówiła Astrid - Jest z nami Smoczy Jeździec, wszystko powinno pójść gładko.
Przygotujcie się - Wtrącił Czkawka - zaraz atakujemy.
Wszyscy polecieli na wskazaną wcześniej pozycję. Lecąc już parę strzał o mało nie uderzyło w ludzi na łodziach.
Kiedy byli już prawię nad głowami przeciwników Smoczy Jeździec krzyknął: Atak!
Wtedy rozpętało się prawdziwe zamieszanie. Stoik miał wcześniej około 30 wspólników, teraz miał ze 120 osób! Czkawka wraz z całą resztą zaczęli atakować.
Wszyscy 'rekruci' świetnie sobie radzili. Czkawka zmiatał wszystkich z powierzchni ziemi, tak jak inni. Stoik walczył w samym środku pola bitwy.
Dość dobrze mu idzie - pomyślał - mam nadzieję, że wygramy...
Wrau! - warknął Szczerbatek. Prawie by dostał sztyletem Stoika. Obaj popatrzeli się na dół. Czkawka wiedział o co mu chodziło, chciał walczyć z Czkawką w cztery oczy.
Kiedy Szczerbatek wylądował na ziemi, Smoczy Jeździec powiedział Szczerbowi, żeby pomógł reszcie, po czym pobiegł ku Stoikowi. Od razu zderzyli się swoimi mieczami. Walka była zacięta. Tak naprawdę nie można było stwierdzić kto wygrywa. Czkawka walczył swoim 'ognistym' mieczem, a Stoik dość mocnym żelaznym.
Ze mną nie wygrasz! - Krzyknął Stoik
Jeszcze zobaczysz! - Odkrzyknął
Po krótkiej chwili usłyszeli dźwięk gąku nadpływającego statku. Smoczy Jeździec i Stoik w tym samym momencie popatrzyli na ocean. Płyną tam Dagur i Albrecht ze swoją flotą. Z daleka był widoczny złowrogi uśmieszek Dagura. Albrecht i cała reszta już szykowała się do wystrzału podpalonych strzał.
Oni... - Jękną Stoik.
...Połączyli siły i właśnie na nas płyną - Czkawka przełknął głośno ślinę. - Słuchaj jeżeli jeszcze w ogóle zależy ci na tej wyspie to połączmy siły, żeby ich pokonać.Są od nas silniejsi. Potem dokończymy naszą walkę - Powiedział, po czym wyciągną rękę w stronę Stoika.
On zrobił złowrogą minę, ale podał mu rękę i zaczęli współpracować.

I... oto niedokończona wojna xd Dagur i Albrecht połączyli siły. Kto wygra? Piszcie co myślicie :) - WidocznaPL

sobota, 26 grudnia 2015

Next

10 dni później...
Dobrze! - krzyczał Czkawka do Astrid -  trzymaj tak dalej!
Wszyscy dochodzili już do perfekcji jak latać na smokach. Właśnie odbywała się ostatnia lekcja. Każdy z nich miał jakieś minusy, ale też mieli swoje plusy.
Sączysmark popraw trochę kąt pod który lecisz! - krzyknął.
Robi się! - Odpowiedział.
Po 15 minutach skończyli lekcję.
Ejj! Możemy chwilę pogadać? - Podbiegła Astrid.
Pewnie. O co chodzi - Spytał.
Chodzi o naszą wojnę ze Stoikiem... - mówiła - wiesz... są jeszcze inne wyspy... na której też nie tolerują smoków... a... a jeżeli on zebrał sobie wielką armie.., i nie zdołamy go pokonać?
Jeżeli do takiego czegoś dojdzie, to wtedy będziemy się tym martwić - Powiedział spokojnie.
Ale co wtedy zrobimy... - mówiła ze łzami w oczach - nikt z nas nie chce, żeby on nas tutaj torturował... był dla nas straszny.... nie chcę tam wrócić!
Ojj Astrid.. - Powiedział przytulając Astrid i głośno wzdychając. - Nigdy nie dopuszczę do tego, abyście do niego wszyscy wrócili.
Przysięgasz?... - Rzekła patrząc się w jego zielone oczy.
Tak, przysięgam - Odpowiedział

Perspektywa Astrid

Kiedy już mi przysiągł porozmawialiśmy jeszcze trochę, a potem poszłam sobie do lasu. Bardzo obawiałam się wojny. Normalnie jestem bardzo wojownicza, a teraz jakby cała odwaga ze mnie zeszła.
Kiedy weszła już do lasu poszukała jakiegoś pieńka, po czym na nim usiadła rozmyślając.
Od pewnego czasu nie mogę przestać myśleć o smoczym jeźdźcu - myślała - nie wiem jak się dokładnie nazywa, ale bardzo podoba mi się jego charakter. Jego głos wydaję mi się bardzo znajomy, ale dokładnie to nie wiem kim on jest. Mam nadzieję, że kiedyś pokaże nam swoją twarz. 
Po krótkiej chwili usłyszała, że coś stoi za drzewem. Odruchowo wyciągnęła swój topór.
Pokaż się! - Powiedziała.
Jednak nikt nie chciał wyjść zza drzewa.
Więc powtórzyła: Pokaż się!... Bo pójdę po wsparcie!.
Wtedy ta osoba zaczęła uciekać. Okazało się, że nie była to jedna osoba tylko kilka. Na oko z 10 osób. W ułamku sekundy zobaczyła, Stoika uciekającego w stronę wybrzeża. Ona tylko patrząc jak oni uciekają, sama zaczęła biec w przeciwną stronę po pomoc.
Szybko! Oni uciekają! - Krzyczała na cały głos.
Co się stało!? - Podbiegła do niej cała piątka.
Oni chowali się... w lesie.. tam... był Stoik... gońcie go... - Mówiła dysząc, po czym pokazała palcem w którą stronę uciekali.

Perspektywa Czkawki

Wszyscy popatrzyli na smoczego jeźdźca, jednak on na nikogo nie spojrzał tylko szybko zawołał Szczerbatka, i ruszył w pościg za brygadą Stoika. Reszta zrobiła to samo. Jedynie Astrid została.
Biegli szybko, z całych sił, żeby tylko ich dogonić. Kiedy dobiegali już do końcówki lasu zauważyli, że Stoik ze swoimi ludźmi już odpływa. 
Oni jeszcze bardziej przyśpieszyli. Jednak kiedy już wybiegli z lasu zauważyli tylko jak Stoik już jest około 200 metrów od wyspy. 
Hakokieł strzelaj! - Powiedział Sączysmark.
On już się szykował do strzału, kiedy w ostatnie chwili Smoczy jeździec zamknął paszczę smoka.
Nie.. - Powiedział zimnym głosem.
Jak nie! - Krzyknął Sączysmark - przecież by już zginął gdyby Hakokieł wystrzelił!
Jeszcze nie jest odpowiednia do tego chwila. Wszystko ma się rozwinąć na wojnie. - Odpowiedział suchym głosem.
Patrzyli oni jak Stoik ze swoimi ludźmi odpływa w dal. Nikt nic więcej nie mówił. Kiedy znikli już za horyzontem, Czkawka odwrócił się i poszedł do osady, reszta zrobiła to samo.
Myślał on o tym, czy przypadkiem nie blokowało go to, przed zabiciem Stoika, że on jednak był jego ojcem. Nie wiedział dokładnie co ma o tym myśleć. Czy powinien go zabić, czy też nie. Kiedy doszedł już do osady razem ze Szczerbem, poszli do swojego starego mieszkania.

Dzisiaj taki next :) Mam nadzieję, że się spodobał ;D Trochę przy nim posiedziałam xd -WidocznaPL

wtorek, 22 grudnia 2015

Next

       Kiedy już dopłynęli, najpierw Czkawka wszystkich oprowadził, po większej części wyspy. Potem  wszyscy wzięli się do roboty. Jedni zaczęli ścinać drzewa inni natomiast poszli poszukać czegoś do jedzenia. Smoczy jeździec, nawet nic nie powiedział, a wszyscy wzięli się do pracy. 
Czkawka wrócił jeszcze po Sączysmarka, który czuł się już lepiej.
Masz tutaj jakąś kuźnię? - Spytał Pyskacz.
Tak. Chodź zaprowadzę cię tam. - Odpowiedział.
Pyskacz bez większego zastanowienia się, zaczął robić różne narzędzia przydatne do wojny.
Została ich tam tylko szóstka, Smoczy jeździec *Czkawka*, Astrid, Śledzik, Sączysmark, Mieczyk i Szpadka.
Również Czkawka porozdzielał wszystkim jakieś prace w budowie różnych domów i innych potrzebnych rzeczy.
Wszyscy uwijali się w mgnieniu oka. Czkawka pomagał ze Szczerbatkiem w stawianiu bel pod konstrukcję domu.
Astrid i Sączysmark pomagali w zdobywaniu jedzenia, a Mieczyk i Szpadka mięli pomóc przy ścinaniu drzew, ale i tak nic nie robili, tylko siedzieli na głazie i się gapili jak inni robią.
Pod wieczór  były skończone 3 domy. Akurat były one dość pojemne, i pomieściły wszystkich ludzi, którzy przy płynęli razem z Czkawką.
Chłopiec i Szczerbek poszli do własnego domu.

Nad ranem...
Perspektywa Astrid
      Kiedy się obudziłam wyszłam na dwór, żeby trochę się przewietrzyć. 
Nie sądziłam, że jest tutaj tak pięknie. Smoczy jeździec bardzo dobrze tutaj sobie radzi. - myślałam - myślę, że wszyscy dobrze się tutaj poczują. Chociaż na pewno będzie tutaj lepiej, niż tam ze Stoikiem.
Nawet się nie spostrzegła kiedy doszła do pięknej plaży. Co prawda wczoraj też ją widziała, ale nie zwracała na nią szczególnej uwagi. Usiadła sobie na piasku wpatrzona w wielki ocean. Nagle ktoś odezwał się z tyłu.
Za godzinę zaczynamy szkolenie. - Powiedział 
Kiedy się odwróciła zobaczyła, że to Smoczy jeździec więc się do niego uśmiechnęła.
Dobrze. - Odpowiedziała krótko.
Powiadom resztę, będę czekał na wzgórzu, przy urwisku. - Powiedział ciepłym głosem.
Po chwili wszedł na Szczerba i polecieli wysoko w chmury. Po chwili już straciłam ich z pola widzenia.
Poczułam głód i wtedy przypomniało mi się, że nie jadłam żadnego śniadania. Wróciłam do domu, w którym spałam, a potem powiadomiłam resztę.

Perspektywa Czkawki

       Musiałem poszukać jakiś smoków, dla naszych nowych rekrutów. Nie będą one jakieś jedne z najlepszych, ale nie będą też najgorsze. Coś po środku. Nie będę każdego oddzielnie zabierać w szukaniu dla niego smoka, bo byśmy się z tym nie wyrobili do tej wojny. Zabrałem tego śmiertnika zębacza z wyspy, na której kiedyś nocowałem. Potem poleciałem po koszmara ponocnika, którego wcześniej leczyłem. Po drodze pozgarniałem jeszcze z 9 losowych smoków. - Mówił.
      Kiedy już doleciał, rekruci już na niego czekali. Na początku trochę się bali smoków, ale pokazałem im je z dobrej strony i potem było już wszystko dobrze.
A więc wybierajcie sobie smoki - Powiedział Czkawka.
Każdy z nich zaczął oglądać każdego smoka. Astrid wybrała pierwsza. Tego śmiertnika zębacza, którego już wcześniej oswoiłem, ale ona też to musiała sama zrobić. Sączysmark wybrał koszmara ponocnika, tego któremu wcześniej opatrzyłem ranę. Teraz już się miał dobrze. Śledzik wybrał gronkiela. Nie wiedziałem dlaczego akurat tego smoka, ale nic do tego nie miałem. Mieczyk i Szpadka nie mogli się zdecydować, a więc wybrali wspólnego smoka zębiroga zamkogłowego. I tak oto wszyscy mieli już swoje smoki. 
Na razie zostawiam was samych. - Powiedział - poznajcie się z nimi, niech wiedzą, że mogą wam ufać w 100% (procentach). Oni tylko kiwnęli głową na znak zgody, a potem każdy porozchodził się w swoją stronę, ze swoim smokiem.

Mam nadzieję, że next wam się spodobał :) Już niedługo wojna... Kto wygra? Piszcie swoje propozycję. - WidocznaPL