Next
Na za jutrz kiedy się obudzili, zjedli szybko śniadanie, pożegnali się z Śmiertnikiem. Czkawka jeszcze szybko poszedł poszukać jakiś rzeczy, które mogłyby się przydać, gdyby ktoś został zraniony. Kiedy już znalazł potrzebne mu rzeczy w siadł na Szczerba po czym polecił w wyznaczonym wcześniej kierunku. Od rana była dość gęsta mgła, która utrudniała im widoczność.
3 godziny później...
Chyba widzę ląd - Powiedział do Szczerbatka.
Nad wyraźniej Szczebek też to zauważył, gdyż mruknął pod nosem.
Kiedy dolecieli nad ląd zobaczyli, że w oddali jest dużo góra, z różnymi dziurami przez, które można było wlecieć do środka.
No proszę.. nareszcie coś wartego zwiedzenia - Powiedział to, po czym razem ze Szczerbem w lecieli przez jedną z dziur. Droga miała około 500 metrów długości i była czasami wąska, a czasami szeroka, przez co musieli iść.
Kiedy doszli na miejsce był tam bardzo duży kanion, z dużą ilością zieleni. Porozglądali się trochę, po czym Czkawka usłyszał ciche charczenie smoka za ścianą z liści. Odsłonił ją i zobaczył zranionego koszmara pomocnika w tłów. Od razu podszedł do niego i go oswoił. Chwilę później usłyszał ryk Szczerba. Kiedy wyszedł z tej "zasłony" z liści zauważył, że Szczerbatek siedzi obok również skrzywdzonego Szeptozgona w tłów. Tak samo, podbiegł do smoka i też go oswoił. Zauważył, że Szeptozgon jest bardziej zraniony, gdyż ma w sobie dość długi nóż. Czkawka najpierw go wyciągnął, potem opatrzył ranę ominął ją w czymś w podobnie "bandażu". Później podał mu smoczej miętki, aby mu uśmierzyć ból. Potem poszedł do Pomocnika, i również mu pomógł, po czym też dał mu smoczej miętki.
Chodź Szczerbatek zobaczymy tak zabawnie, żeby prawie zabijać smoki - Powiedział do Szczerba.
On poszedł za nim. Weszli w mały korytarz, który ciągnął się z 200 metrów i kończył się na ostrym zakręcie.
Kiedy doszłi już do zakrętu, usłyszeli głos dziewczyny, chłopca i jakoś mężczyzny. Czkawka wyciągnął ognisty miecz, tak aby tego nie usłyszeli, ani nie zobaczyli.
Czkawka pokazał 3 palce, a potem wskazał na zakręt do Szczerbatka. On zrozumiał o co chodzi * że na trzy nam wejdą.* Czkawka założył maskę i na palcach odliczył do trzech, po czym razem wparowali do środka. Te osoby, które tam zobaczył dosłownie go sparaliżowały. Stały tam trzy osoby: Astrid, Sączysmark i... ojciec Czkawki, którzy byli od kroku by zabić smoka..
Zakończone w najlepszym momencie xd Mam nadzieje, że next się spodobał :) PS. Posty teraz bedą co trzy, cztery dni ;) Pozdrawiam -WidocznaPL
Zabije cie xD w naj momencie czemu ;-;
OdpowiedzUsuń