środa, 2 grudnia 2015

Next

Zapomniałem, wam jeszcze powiedzieć, że teraz z Szczebratkiem jesteśmy dość znani. Mi przypisali nazwę ,,smoczego jeźdźca", a Szczerbemu  również podobną nazwę ,,smok smoczego jeźdźca". Może dlaczego na nas tak mówią, gdyż ja noszę maskę, kiedy wylatujemy gdzieś dalej. Do tej pory jeszcze nikt nie poznał mojej twarzy *po przyjęciu nazwy ,,Smoczy jeździec". Niedawno zrobiłem własnoręcznie ,,płonący miecz" Z jednej strony pali się ogień, a z drugiej wylatuje gaz zębiroga zamkogłowego. Wystarczyła jedna iskra, aby wszystko się zapaliło. Kiedy poznałem Szczerbatka tak naprawdę nie wiedziałem, dlaczego on mnie nie chciał zabić. No niby jakaś tam przepowiednia i takie sprawy, ale nie wiedziałem jakim cudem udało mi się go oswoić. Po ostatnich wspomnianych 3 latach nauczyłem się oswajać smoki. Teraz nie muszę ich zabijać (chociaż i tak żadnego nie zabiłem) ani przed nimi uciekać. Są mi tak jak bracia. Smoki to bardzo inteligentne stworzenia, które wiedzą co to miłość, nie tak jak mój ,,ojciec". Od dłuższego czasu szukam swojej matki. Od kiedy porwał ją smok, a ja dostałem się na tą wyspę i poznałem Szczebra nadal jej szukam, przeleciałem już większość strony północy i część zachodniej. Mam nadzieję, że kiedyś ją znajdę. Jednak nigdy nie myślałem o tym, że nie uda mi się jej znaleźć. Nawet do siebie nie dopuszczam takiej myśli - Mówił wracając ze Szczebratkiem do domu.

Kiedy przylecieli już tam dolecieli, Czkawka ukląkł na podłodze, a potem zaczął rozkładać mapę.
Hmm... Wychodzi na to, że powinniśmy jutro polecieć na wschód. a kiedy indziej na południe. Ale najpierw wschód - Mówił - mamy dość jedzenia na taką podróż, tak samo wody, więc myślę, że nie będzie z tym większego problemu.

Potem dość zwinnie złożył mapę, a przed tym jeszcze namalował na niej punkt, w którą stronę jutro się wybierają. Potem nic innego nie mieli do roboty, więc poszli spać.
Szczerbatek zasnął po paru minutach, ale Czkawka przez około 1 godzinę przewracał się z boku na bok. Nie mógł przestać myśleć o swojej matce.
Od kąt skończyłem 15 lat nie widziałem jej. Może gdybym... gdybym nie był wtedy taki słaby.. może udałoby mi się ją obronić. Może wtedy byłaby ze mną... albo z - pomyślał z drobną pauzą - ojcem..
gównianym ojcem bez uczyć!! - krzyknął w myślach - przez ojca chciałem się zabić! Jedynie matka wierzyła we mnie i we wszystkim mi pomagała! - Tym razem krzyknął to na głos, chociaż chyba nie miał o tym pojęcia. Szczerbatek nawet się nie obudził. Czkawka miał taki mętlik w głowie, że chyba nawet się nie spostrzegł kiedy zasnął.

Po paru godzinach snu, razem wstali około godziny 9. Czkawka był trochę zniesmaczony tą całą nocą. Szczebratek to zauważył, przerwał jedzenie i podszedł do niego, patrząc mu w oczu.
Nic się nie stało - powiedział przecierając oczy - miałem trudną noc, nic więcej.
Jednak Szczerbatek nadal patrzył na niego z trochę zasmuconym wzrokiem.
Serio. Nic się nie stało. Za dużo myślę. Nic więcej. Idź dokończyć te ryby bo za moment wylatujemy - Mówiąc to zaczął uśmiechać się do Szczerba.
On posłuchał i poszedł dokończyć śniadanie.
Teraz na pewną ją znajdę! - Powiedział to w myślach, a potem tak jak Szczerbatek zabrał się do jedzenia.
Po 1 godzinie, byli już przygotowani do lotu. Woda, jedzenie, mapa, nóż i inne najpotrzebniejsze rzeczy był już schowane.
To jak lecimy? - Zadał pytanie
Szczerbatek wydał z siebie radosny głos na wyprawę, co chyba miało znaczyć "tak"
A więc lećmy - Powiedział, po czym wsiadł na Szczebra i razem polecieli na wschód w poszukiwani matki.
Zbyt dużo rzeczy nie mieli do oglądania. Najczęstszym co widzieli to morze, morze i morze. Nic po za tym. Czasami na horyzoncie pojawiały się jakieś małe wysepki,skały, raz nawet natrafili na smoka. Był o wrzeniec, ale nie był on niczym niezwykłym gdyż nie był to ich pierwszy wrzeniec w życiu. Oczywiście w czasie lotu nie obyło się od przekomarzanek Czkawka i Szczebratka.
Po 4 godzinach lotu znaleźli wysepkę na której mogli by się przespać i coś zjeść. Po wylądowaniu, od razu zaatakował ich smok. Był śmiertnik zębacz. Po dosłownie 10 minutach smok siedział koło Czkawki i Szczerbatka. Chłopiec go oswoił. Nie miał z tym najmniejszego problemu. Zębacz nawet dostał od Czkawki parę ryb, aby się najadł. Śmiertnik miał dość dziwny odcień skóry. Nie był to niebieski, ani coś w podobie. Miała ona kolor coś w stylu morskiej pomieszanego z takim bardzo jasnych niebieskim.  Jedynie ja końcówce ogona i na czubku głowy. Miała jedno pasmo całe niebieskie. Skrzydła był tak samo niebieskie, trochę pomieszane z kolorem żółtym.

Kiedy zjedli kolację (a było to około godziny 22) poszli spać, zasypiając przy świetle księżyca i gwiazd.

Mam nadzieję, że next wam się spodoba ;) Dość długo nad nim siedziałam. Trochę martwi mnie mała aktywność na blogu :( Bardzo mało osób od listopada wchodzi na nowe posty :( Mam nadzieję, że kiedyś się to jednak zmieni :) Jeżeli next się spodobał zostaw komentarz. On bardzo motywuję ;) - WidocznaPL

3 komentarze:

  1. Super next jak zawsze ale wygląda to tak samo xD jedza latają i śpią moze niech wkoncu kogoś znajda albo coś a tak super :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń