sobota, 19 grudnia 2015

Rozdział 11 - Niedługo wojna!

Na początku nie wiedział czy podjął dobrą decyzję na temat tej wojny.
Dobrze zrobiłeś - Odezwał się Pyskacz, podchodząc do smoczego jeźdźca *Czkawki*.
Tak dobrze - Mówiły różne osoby z grupki.
Jeżeli chcę tej wojny, to ją dostanie - Dodał Pyskacz łapiąc jeźdźca za ramię. - każdy tutaj ma już go dość. Nawet ja. Najbliższa osoba wodza. Może uzbiera sobie większą armię osób z mieczami, tarczami i wyrzutniami. Ale my mamy ciebie. - Powiedział - jesteś smoczym jeźdźcem. Masz wielką gromadę smoków. Mógłbyś zostać naszym wodzem..
Wszyscy zaczęli kiwać głową na tak.
Czkawkę w tym momencie zatkało. Nie wiedział co powiedzieć.
Zostać wodzem Berk? Tam gdzie kiedyś wszyscy mnie wyśmiewali?... Nie wiem.. - pomyślał.
Niee... wole nie.. - Odpowiedział.
Musisz! Jesteś odpowiednim kandydatem! Zaprowadzisz porządek na Berk - krzyczeli niektórzy.
Nauczysz nas jak żyć w zgodzie ze smokami - Powiedziała Astrid.
Czkawce popatrzał na Szczbratka. Tak naprawdę to zrobiło mu się ciepło na sercu, że tak o nim wszyscy myślą.
Pomyślę nad tym. - Odpowiedział.
A wy co tu jeszcze robicie! - Podszedł do nich Stoik, z wrogim wyrazem twarzy - może chcecie się wycofać?
Nie - powiedział spokojnie - nikt się z nas nie wycofa!
To wynocha! - krzyknął w odwecie Stoik.
Chodźcie wszyscy na łodzie! Nie będziemy tracić na niego czasu. - Odpowiedział Czkawka.
Zaraz! A gdzie jest Sączysmark? Zapytał Śledzik.
Wszyscy zaczęli się obracać za siebie w poszukiwaniu chłopca.
Tutaj... j..jestem - Powiedział cicho Sączysmark.
Kiedy wszyscy odnaleźli go już wzrokiem aż się wystraszyli. Chłopak był cały poobijany. Chyba miał złamaną rękę.
Smoczy jeździec i Astrid szybko podbiegli do Smarka, bo ledwo co się trzymał na nogach. 
Ostatnie słowa jakie wypowiedział to: To.. jego wina... - wskazał palcem na Stoika po czym zemdlał.
Astrid zabrałem, to nad nim musiałeś się znęcać! - Krzyknął Czkawka.
To moja sprawa! Robię to co chce! - Odkrzyknął w odwecie.
Wódz nie robi takich rzeczy! - Mówiąc to położył Sączysmarka na Szczerbatku.
Nic już nie mówiąc wszyscy poszli za Czkawką na łódź.
Zaraz podbiegła do niego Astrid.
Trzeba będzie go opatrzyć. - Powiedziała.
Macie jakąś osobę, która mogłaby mu pomóc? -  Zapytał.
Mamy. Nazywa się Gothi i chyba jest gdzieś tutaj. Zaraz ją zawołam - Odpowiedziała
Nie - Powiedział łapiąc ją za rękę - Dopiero na łodzi. Bęzie łatwiej mu pomóc.
Dobrze - Powiedziała.
Kiedy doszli już do łodzi Czkawka wszystkich porozdzielał, żeby wszyscy się pomieścili do łodzi.
Pokazał osobie, która umie pływać łodzią kurs na jego wyspę. Płynęli pierwsi, a za nimi pozostałe 3 statki.
Sączysmarka położyli pod pokładem. Astrid sprowadziła Gothi i ona się nim zajęła.
Kiedy razem ze Szczerbatkiem wyszli od Smarka, czekali tam na nich: Śledzik, Szpadka i Mieczyk.
Jak się nazywacie? - Powiedział *Wiedział jak się nazywają, ale powiedział to, żeby niczego nie podejrzewali*
Ja Śledzik, a to Szpadka i Mieczyk. - Powiedział
Nauczysz nas latać na smokach!? - Powiedziała zachwycona Szpadka
Postaram się. - Powiedział spokojnym tonem. - Na razie to trzeba będzie wam jakieś znaleźć.
Ale co znaleźć? - Powiedziała
No smoki - Odpowiedział zdziwiony Czkawka.
A okej. - Przemówiła po chwilowej pauzie.
Możesz zdjąć maskę? - Spytał Śledzik
Nie. - Odpowiedział krótko.
Dlaczego? - Spytał Mieczyk.
Czkawka odwrócił się, i oparł łokcie o ścianę statku. 
Smoczy jeździec nie zdradza swojej tożsamości. - Odpowiedział.
A dowiemy się kiedyś? - Spytała Astrid.
Nie wiem - Powiedział.
Śledzik zmienił temat.
Gdzie płyniemy? - Spytał.
Na moją wyspę - odpowiedział
Woooo - Rozmarzyła się Szpadka - ale masz fajnie... Też bym tak chciała, mieć swoją wyspę..
Ja też siostra - Dopowiedział się Mieczyk.
Ale ona i tak była by moja! - Krzyknęła Szpadka.
A nie bo moja! - Krzyknął w odwecie Mieczyk.
Moja - Krzyknęła.
Ale co będzie twoje? - Zapytał głupawo Mieczyk.
Wyspa chyba - Odpowiedziała.
A no tak - Mówiąc walnął się dwa razy w głowę ręką.
Mieli przed sobą jeszcze około 2 godzin płynięcia. Więc rozmawiali ze sobą, aby bardziej się poznać. Oczywiście rozmawiał ze wszystkimi osobami z łodzi, nie tylko z grupką młodzieży.

Już 11 rozdział :D Jak to czas leci xd Dzisiaj oto taki next :) Jeżeli się spodoba zostaw komentarz :D To wielka motywacja ;) Pozdrawiam - WidocznaPL

 

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz