niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 9 - 3 lata później...

Przez te trzy lata dość dużo się pozmieniało - mówi - teraz mam już prawie skończony strój do latania ("prawie skończony" dlatego bo jeszcze przeprowadza testy nad skrzydłami). Teraz w ogóle wyglądam inaczej. Moja twarz bardzo wydoroślała, jestem z 10 centymetrów wyższy niż te trzy lata temu, wiem może to jest mało, ale zawsze coś. Szczerbatek tak samo się zmienił, jesteśmy teraz najlepszymi przyjaciółmi. kiedy poznałem Szczerbatka, jeszcze nie był mi tak ufny, jak jest teraz.
Jego ogon również przeszedł różne zmiany. Przede wszystkim, teraz można łatwiej zmieniać kąt pod jakim chce się lecieć. Materiał również został zmieniony. Teraz jest jeszcze bardziej wytrzymały i -giętki. Razem z Szczerbem zwiedzamy różne wyspy, i robimy wielką mapę, gdzie, co jest.


Szczerbatek! Chodź! - wołał go Czkawka - pójdziemy polatać.
Szczerbek od razu wyskoczył zza krzaków, i rzucił się na Czkawka liżąc go.
Dobra, dobra - mówił śmiejąc się - przestań!
Szczerbatek posłusznie zszedł z Czkawki.
Dzięki..- Powiedział otrzepując się ze śliny - Kto ostatni nad klifem to zgniłe jajo! - Powiedział to po czym wystartował jak torpeda, a Szczebratek za nim. Każdy z nich biegł tak szybko jak mógł. 
ii... remis - Mówił dysząc.
Dobrze, chodź. Porobimy jakieś sztuczki. - Powiedział uspokajając oddech.
Wrauu - Powiedział, po czym już szykowali się do lotu. 
I wystartowali! Robili różne sztuczki typu beczka, kołowrotki itp. 
Czkawka w pewnej chwili *specjalnie* spadł z Szczerbatka. On nie czując Czkawki na sobie, popatrzał się za siebie. Czkawka próbował lecieć sam, dzięki swoim skrzydłom, ale niestety to nie wypaliło, gdyż jedno skrzydło było jeszcze niezbyt sprawne.
SZCZERBATEK!! - krzyczał, spadając w dół
On od razu rzucił się za Czkawką, Tak naprawdę złapał go w ostatniej chwili.
Ufff.... dzięki, było blisko... Ale wiedziałem, że mnie złapiesz. - Powiedział.
Szczerbatek próbował zrzucić Czkawkę ze swojego grzbietu.
Hej! hej!! Dobra. Przepraszam, To był ostatni raz! A teraz przestań! - Krzyczał wiedząc, żę Szczerbatek robi mu to na złość.
Ale przestał, kiedy usłyszał słowa Czkawki.
No. Od razu lepiej! Dzięki! - Powiedział uśmiechając do Szczerba.
On odwzajemnił uśmiech. Potem razem jeszcze sobie razem polatali do później godziny. Kiedy już im się to znudziło, a że było już późno, to polecieli do domu.

Tak.. Spóźniłam się o jeden dzień. Niestety było to spowodowane śmiercią bliskiej mi osoby. Przepraszam :/ Ale mam nadzieję *jak zwykle*, że wam się spodobał rozdział :) Pozdrawiam -WidocznaPL

środa, 25 listopada 2015

Next

Ostatni materiał, ostatnia szansa na to, żeby Szczerbatek mógł latać. Była to zwierzęca skóra, z wyglądu jest cienka, ale gdy się jej dotknie jest dość gruba. Tak jak przedtem, najpierw wyciął odpowiedni kształt na ogon, potem przymocował materiał itp.
Skończyłem! - Powiedział z entuzjazmem Czkawka.
Szczerbatek aż się obudził ze snu, kiedy Czkawka to powiedział.
Chodź! Nie mamy czasu do stracenia! Idziemy przetestować ogon! To co, że już się powoli robi ciemno! - Powiedział z determinacją.
Po paru minutach już byli na miejscu.
Czapka szybko związał line do pnia, i już po chwili byli w powietrzu.
Okeej.. To co? Odczepiamy linę - Spytał się Czkawka.
Wrauu!* Co znaczyło "tak"
I lina została zdjęta. Na początku Czkawka omal co nie spadł ale odzyskał równowagę.
Chłopak poprzełączał coś ruszając nogą.
Co chwilę oglądał się czy wszystko dobrze z ogonem. Odziwo nie było żadnych problemów.
Ostatnim razem się nie udało... ale może teraz się uda! - Powiedział w myślach Czkawka.
Dawaj Szczerbatek! - krzyknął Czkawka kierując Szczebatka jak najniżej wody.
Szczerbatek zrobił to tak jakby Czkawka mu to powiedział. Perfekcyjnie. Jakby czytali sobie z głowy.
Lecieli tak nisko, że Czkawka mógł spokojnie dotknąć wody.


Po 1-godzinnym lataniu w przestworzach, postanowili wrócić do domu, gdyż była godzina około 23. Oczywiście zaliczyli parę wpadek. Na przykład walnęli w jakiś duży kamień, zachaczyli o drzewo i takie inne.


Kiedy już wylądowali, poszli do domu, zjedli szybką kolacje i poszli spać. Oczywiście nie obyło się od błagania Szczebatka o jeszcze parę ryb *haha*
No niech już ci będzie - Powiedział rzucając Szczerbowi jeszcze kilka ryb - zasłużyłeś sobie. To był długi dzień, dlatego idźmy już spać.
Szczerbek szybko dojadł ostatnią rybę, a potem razem poszli spać.
Dzisiaj też był trochę krótszy next. Ale dlatego, że.. szykuje się nowy rozdzialik!! Będzie się tam działo :D
PS. Mam nadzieje *jak zwykle zresztą xd* że next wam się spodobał :* Pozdrawiam! - WidocznaPL

piątek, 20 listopada 2015

Nex

Kiedy się już obudzili, co nie było zbyt proste, gdyż ogarnęło ich lenistwo. Najpierw Czkawka poszedł z Szczerbatkiem nałapać trochę ryb na śniadanie. Czkawka złapał w 30 minut 3 ryby, a Szczerbek złapał 6 ryb, *wiadomo, mógłby więcej ale po co xd* Potem zamiast wrócić do domu, Czkawka przyniósł parę większych i mniejszych patyków z lasu, aby rozpalić ogień i opiec sobie te ryby. Oczywiście Szczerbaty zjadł wszystkie od razu. Po 40 minutach wrócili do kuźni po dodatkową część ogona, siodło i linę. Potem poszli gdzieś na skraj wyspy, gdzie zamiast łagodnego zejścia z piaskiem,  była stroma przepaść. Wystarczyłby jeden zły ruch i ktoś by mógł wpaść do wody.
Był tam pieniek od drzewa, do którego została przyczepiona lina. Czkawka bez zastanowienia wszedł na smoka, wyciągnął notkę z zapiskami, gdzie, co i jak przestawić. Przyczepił ją do siodła, i na trzy mieli się wznieść pod wiatr *gdyż pogoda akurat dzisiaj była dość wietrzna.
Okeej... Raz... Dwa.. - odczekał chwilkę - i trzy!
Od razu Czkawka coś tam przestawił nogą w ogonie, a Szczerbatek spróbował się wznieść. O dziwo udało im się to. Oboje się dość spokojnie zachowywali. Szczerbek spokojnie poruszał skrzydłami, a Czkawka patrzał czy wszystko dobrze jest z ogonem.
Wychodzi na to, że jak na razie wszystko się trzyma - powiedział zaskoczony - teraz odczepimy line i zobaczymy czy wszystko będzie działać tak jak powinno.
Odczepił line, chwile było wszystko dobrze, Czkawka chciał się wznieść trochę na większą wysokość, ale gdy zawiał mocniejszy wiatr, płótno rozerwało się na dwie części. Od razu spadli na ziemię, skulając się przy tym z górki w stronę przepaści. Szczerbatek w porę się zatrzymał, ale Czkawka niestety nie, kiedy już zaczął spadać krzycząc w niebo głosy, Szczebratek w ostatniej chwili złapał go za sztuczną nogę, po czym zaczął go wciągać do góry.
Uff.. mało brakowało, a został by ze mnie pokarm dla ryb.. Dzieki mordko - Powiedział nadal trochę przerażony.
Smok tylko uśmiechnął się, a Czkawka odwzajemnił uśmiech. Potem poszedł zobaczyć co się stało z ogonem.
Widzę, że jednak płótno nie wytrzymało takiego oporu powietrza - mówił trochę smutnym tonem - ale mamy jeszcze dwa inne materiały, któryś musi się nadać - Powiedział już trochę weselszym głosem.
Jeszcze chwile tam posiedzieli, a potem poszli z powrotem do kuźni.
Najpierw Czkawka wykroił wzór ogona, a potem założył go na protezę Szczerba. Dopasował wszystko jak było trzeba. Drugą opcją był kreton. Dość gruby, a przez to wytrzymały materiał.
Również poszli go wypróbować. Było wszystko dobrze, więc postanowili znowu ściągnąć line i spróbować samemu polecieć.
Najpierw numer 1.. o tak... - Mówił ciężko myśląc.
Udało im się wystartować! Latali nad wodą wzbijali się do góry! Było wszystko w jak najlepszym porządku, ale jednak kiedy lecieli dość blisko wyspy nad wodą, Czkawka chciał zrobić dość ostry skręt, ale wtedy również i ten materiał się rozerwał. Czkawka poleciał na odległość 5 metrów od Szczerbatka, a on sam zarył mocno w wodę.
ssss - mówił łapiąc się za głowę - a było już tak dobrze. Prawie nam się udało.
Razem popłynęli do brzegu. Na początku Czkawka załamał się trochę, ale Szczerbek go podniósł na duchy.
*wzdycha* Chociaż został nam jeszcze jeden materiał.. Oby się udało..
Jeszcze chwilę posiedzieli na brzegu, aby się podsuszyć. a potem poszli znowu do kuźni chcąc wykorzystać ostatni materiał,

Dzisiaj trochę dłuższy next :) Mam nadzieję, że się spodoba ;) Pozdrawiam -WidocznaPL

czwartek, 19 listopada 2015

Rozdział 8 - Nowy ogon

2 godziny później...
Okeej... Myśle, że coś z tego powinno wyjść - Powiedział Czkawka.
Znaleźli kilka materiałów na ogon, który mogłyby się przydać. Numer 1. To płótno, które przypłynęło  razem z Czkawką na tą wyspę. 2. Był to kreton dość gruba tkanina. 3. Była to coś w podobie zwierzęcej skóry.
A więc zacznijmy od płótna - Powiedział z uśmiechem wymalowanym na twarzy.
Wrauu! - Powiedział ucieszony smok.
Na początku naciągnął materiał na druty. Potem porobił parę innych rzeczy z tym związanym. Na koniec wszystko solidnie przymocował do ogona. Potem poprowadził to wzdłuż ogona, żeby móc dostać się do siodła. Właśnie do siodła. A co z siodłem!? Jeszcze nie było gotowe, bo miało również wstępny plan. Miał być dopiero zrobiony po zrobieniu ogona.

Parę godzin później...
Iiiii.... Skończone - Powiedział z ulgą - Nareszcie koniec roboty z tym siodłem..
Wrau! - powiedział smok, ale nie patrzył na Czkawkę, lecz spoglądał w przeciwną stronę.
Co tam jest? - Powiedział.
Szczerbatek nic nie powiedział, tylko wbiegł w las.
Szczerbek!! - mówił krzycząc - gdzie ty biegniesz!
Bez chwili namysłu pobiegł za smokiem. Wiadomo, trudno było dogonić Nocną Furię, ale jednak nie stracił go ze swojego pola widzenia.
Czkawka biegał za Szczerbatym z 10 minut, aż w końcu Szczerbatek wybiegł z lasu, przystawając żeby Czkawka go dogonił.
Cz-czemu uciekłeś.. - Powiedział szybko łapiąc oddech.
Smok nic nie powiedział tylko wskazał swoim łbem w stronę horyzontu.
O co ci.... - mówił - aaa... chodziło ci o zachód słońca.... już rozumiem.., chciałeś mi go pokazać.. - Powiedział szczęśliwy Czkawka.
Smok skoczył na Czkawkę, tak że go przewrócił do pozycji siedzącej.
Dobrze, dobrze.. Posiedzimy tutaj. I tak nie mam zamiaru testować dzisiaj tego ogona. - mówił - Jestem wykończony....
Szczerbatek nie powiedział tylko patrzył się na zachodzące słońce.
Siedzieli tam aż słońce zaszło, potem poszli do Czkawki mieszkania, zjedli coś na szybko, a potem poszli spać.

Spóźniłam się o jeden dzień :/ Ale już jest! Mam nadzieję, że się spodoba :) Piszcie czy tak! Pozdrawiam was! -WidocznaPL

niedziela, 15 listopada 2015

Next

Kiedy oboje wyszli z jaskini, Czkawka zaprowadził Szczerbatka do swojego "domu", aby zrobić plany ogona. Kiedy już doszli Czkawka najpierw pokazał smokowi co i gdzie się znajduje, a potem zabrał się za plany. Najpierw pobrał miarę ogona Szczerba.
To tu... a po tam... a to będzie tutaj... tamto tutaj... - mówił rysując na kartce szkic - iiii..... skończone! Mamy zarys twojego nowego ogona! Nie będziesz mógł co prawda sam latać, ale z moją pomocą tak.
Może nie będzie tak samo jak przy normalnym ogonie, ale zawsze coś! - Powiedział ucieszony.
Smok również się ucieszył 
Teraz musimy się wybrać do kuźni, aby zacząć wykonywać ogon. - Powiedział.
Szli do kuźni około 5 minut. Może znali się dopiero z 3 godziny to już się polubili. Czkawka teraz już bardziej ufał Szczerbatkowi, a on jemu. 
Kiedy doszli do kuźni, Czkawka najpierw jeszcze raz przypatrzył się zarysowi ogona, a potem zaczął wykonywać jakieś druty.
Wrauu? (Co miało znaczyć co robisz) - Powiedział Szczerbatek.
Teraz robię podstawę pod ogon. Przecież musi się na czymś trzymać - mówił - ale tak łatwo to nie będzie. Trzeba będzie poszukać jakiś materiał, który wytrzyma natężenie tlenu, i będzie zdatny do rozciągania... ookej! Jako tako podstawa zrobiona. Teraz tylko poszukać tego materiału na ogon...
Idziesz ze mną? - Powiedział Czkawka.
Smok nic nie powiedział tylko poszedł za Czkawką.
Nauka.. nauka.. nauka... MASAKRA! Trochę smuci mnie to, że jest bardzo mała aktywność na blogu :/ Około tydzień temu aktywność była o wiele, wiele większa :/ Mam nadzieję, że się spodoba. Pozdrawiam :) -WidocznaPL

sobota, 14 listopada 2015

Informacja!

Cześć wszystkim! Z okazji miesiąca prowadzonego przeze mnie bloga chciałabym wam wszystkim serdecznie podziękować! :* Nie myślałam, że wszyscy tak ciepło go przyjmiecie :) Wyświetleń jest BAAARDZO dużo! Może komentarze trochę kuleją, ale mam nadzieje, że to się z czasem poprawi :) Jeszcze raz wszystkim czytającym bardzo dziękuję :* Pozdrawiam! -WidocznaPL

czwartek, 12 listopada 2015

Rozdział 7 - Nowa przyjaźń?

Czkawka pamiętał tylko, że ktoś go ciągnął dość długo po ziemi. Potem już kompletnie urwał mu się film. Obudził się leżący na ziemi, próbował się podnieść ale niestety przyszło mu to z trudem.
Około 20 metrów od niego leżała nocna furia patrząc się na niego nieustannie.
Czkawka jednak nie zaczął od razu uciekać jak zobaczył smoka, tylko spróbował się podnieść i do niego podejść
.
Dziękuję, że mnie tutaj przytargałeś.. - Powiedział Czkawka.
Wrr... - Powiedział dość obojętnym tonem.
Tak w ogóle to Czkawka jestem, nie wiem czy już Ci mówiłem. Jesteś bardzo "odważny", że mnie nie zabiłeś.. - powiedział półtonem.
Smok nic nie odpowiedział tylko zaczął go okrążać.

Hej.. Co robisz!? - powiedział trochę głośniej niż zwykle. Czkawka nie potrzebnie krzyknął, gdyż wtedy od razu rzuciła się na niego Nocna Furia. Na moment wysunęła swoje zęby, przemierzając chłopca swoim wzrokiem. Nagle smok zatrzymał się na ramieniu Czkawki, Była tak jakby "blizna", która przedstawia Nocną Furię, w której jest człowiek. Smok wtedy schował pokornie zęby i zamiast warknąć na Czkawkę, zaczął go lizać.
Heej! hahah Co ci się stało!? Przestań! - Powiedział śmiejąc się.
Smok zeszedł niezadowolony z chłopca. 
Co cię tak nagle wzięło - Powiedział uśmiechając się.
Smok skinął głową na rękę Czkawki *Na której była blizna*. Czkawka na początku nie wiedział o co chodziło smokowi, ale potem zorientował się, że chodzi mu o jego ramię. Zobaczył tam swoją bliznę, którą zrobił sobie rok temu jak przypłynął tutaj na tą wyspę. 
I co z tym wspólnego? - Powiedział zdziwiony.
Smok odwrócił się w prawą stronę, tak aby chłopiec zobaczył, że z tyłu łapy ma taką samą bliznę jak on.
Aaa... Ale jak to możliwe.... Przecież ja cię nigdy nie widziałem, i ty chyba mnie tak samo. - mówił ze zdziwieniem - chyba, że to miał być jakiś znak.
Smok nie słuchając w ogóle chłopca poszedł do jakiegoś zakątku labiryntu, a potem wrócił z paroma kartami w pysku. Potem podał je Czkawce.
yhhh - powiedział otrzepując kartki ze śliny - okej... co my tu mamy..

[...] Będzie jeden chłopiec i jedna nocna furia, którzy zostaną naznaczeni bliznami.  Chłopiec i smok będą mieć po tyle samo lat.. [...] Chłopiec choć nigdy nie lubiany, a smok samotny bez rodziny, spotkają się i będą przyjaciółmi, którzy poprzez swoje czyny nie raz uratują świat od zła. [...]

Myślisz, że my jesteśmy tym "chłopcem i smokiem"... - powiedział.
Smok kiwnął głową na "tak"
No w sumie... może i być to prawda - mówił z uśmiechem - ale jeżeli mamy być przyjaciółmi to nie możesz przede mną uciekać. Tak samo ja też nie mogę się ciebie bać.... To jak zostaniesz moim przyjacielem? - powiedział lekko zmieszany, wyciągając rękę przed smoka.
Smok na znak zgody dotknął ręki Czkawki.
No to świetnie.. - mówił siadając przed smokiem - ale trzeba by było cię jakoś nazywać. Przecież nie będę do ciebie cały czas wołał "smoku" albo "nocna furio" no nie? - powiedział prosząc w myślach, żeby smok podzielał jego poglądy.
I tak też się stało.
Okej to jakby cię tutaj można by było nazwać... Czarna Plazma?
Smok kiwnął na "nie"
Okej.. No to może...  Zmora?
Smok aż zawarczał ze złości.
Dobra, dobra... nie złość się - powiedział - hmm.... no to może... skoro wysuwają ci się zęby to.... Szczerbatek?
Smok pomyślał przez chwilę, a potem kiwnął głową na"tak".
No i świetnie - uśmiechnął się - ale jeżeli pozwolisz mógłbym coś sprawdzić? Bo chyba mi się coś przewidziało.
Szczerbatek z lekkim nie pokojem zgodził się. Czkawka poszedł za smoka zobaczyć jego ogon. Tak jak myślał. Szczerbatek nie miał jednego kawałka ogona.
Co ci się stało? - Powiedział wskazując na brakującą część ogona.
Smok skinął głową jakby chciał powiedzieć "długa historia..."
Spooko.. Rozumiem.. też nie mam nogi więc rozumiem. - powiedział - Ale jeżeli nie masz jednej połówki ogona to chyba raczej nie możesz latać, a więc musimy ci tą połówkę dorobić. Zgadasz się? - powiedział Czkawka.
Szczerbatek zgodził się bez mniejszego zastanowienia.
Ok. To chodź. Przejdziemy się do mojej prowizorycznej "kuźni" i tak zobaczymy jakby można by było to zrobić - Powiedział - Tylko najpierw się stąd wydostańmy bo ja nie wiem jak stąd wyjść - Powiedział trochę ze śmiechem.
Szczerbatek również się zaśmiał, po czym wyprzedził Czkawkę, chcąc go wyprowadzić.

I jak mówiłam, tak jest :) Dłuższy rozdzialik ;) Mam nadzieję, że się spodoba :) Jeżeli przeczytałaś/eś rozdzialik zostaw komentarz :) On bardzo motywuję ;) Pozdrawiam -WidocznaPL



poniedziałek, 9 listopada 2015

Next 


Czkawka szukał smoka przez około 2 godziny. Nie które korytarze były bardzo wąskie, a nie które szerokie, jedne zaniedbane i ciemne, a drugie jasne i dość czyste. Jedno przejście miało wiele rozwidleń. Nagle doszło do niego dość ciche echo ryku smoka.
Gdzie on może być, przecież nie zapadł się pod ziemię... - powiedział wchodząc bezmyślnie do dość małego "labiryntu". Po chwili rozmyślań nad tym gdzie mógłby byś smok, skapnął się, że się zgubił gdyż walnął głową w ścinę.
A to co!? aa ściana - powiedział z śmiechem - ehh... pięknie.. nie ma to jak się zgubić w "labiryncie".
Nagle znowu usłyszał ryk smoka ale tym razem bliżej siebie. Od razu kiedy usłyszał ryk, zaczął biec w nijaką stronę. Omijał wszystkie ściany, nawet nie natrafił na ślepy zaułek.
Po chwili biegu miał dwie drogi do wyboru. Iść w prawo albo w lewo.
I gdzie iść? Jak źle pójdę to smoka na pewno nie znajdę. - pomyślał.
I w tym momencie smok przebiegł po lewej stronie labiryntu.
Tu jesteś! - powiedział szybko biec w stronę smoka. Jednak nocna furia wiadomo była szybsza niż Czkawka, ale on nie nie zamierzał się poddać. Biegnąc za smokiem, skręcał, a to w prawo, a to w lewo, a to biegł na wprost.. aż w końcu stracił furię z pola widzenia, ale nadal biegł, ale zamiast skręcić w prawo pobiegł prosto, potem skręcił w prawo i wpadł na ścianę, uderzając najbardziej głową.
ssss... - powiedział zsuwając się po ścianie.. - o jesteś... Nocna furio.. Jak tam... dasz mi się w końcu złapać....
Ona jednak zamiast uciekać podeszłą do Czkawki łasząc się do niego.
Oooo... dobra n-ocna f-uria.... - powiedział kładąc jej na na głowie ręce - nareszcie cię złapa....
Jednak nie skończył zdania, gdyż w tym momencie zemdlał.
Wiem wiem. BARDZO krótki next. Miał być dłuższy ale niestety... nauka wzywa. Przepraszam, następny będzie około czwartku, tym razem dłuższy, gdyż w czwartek mam wolne :) Mam nadzieję, że się spodoba :) -WidocznaPL

czwartek, 5 listopada 2015

Rozdział 6 - Nowy smok.. Nowa znajomość.


Była to..
-N-nocna F-furia! - krzyknął.
Niestety trochę za głośno krzyknął, gdyż smok to usłyszał. Na początku popatrzył złowrogo na Czkawkę, a potem szykował się do skoczenia na niego. Czkawka w między czasie chciał wyciągnąć swój nóż. *który wcześniej mu wypadł* Oddalając się powoli zaczął szukać po wszystkich kieszeniach swojego noża.
No pięknie.. gdzie on jest!? - powiedział w myślach. Gdy uderzył już o kamień w grocie, smok rzucił się na niego. Czkawka jeszcze chciał się wysunąć smok łap smoka, ale jednak mu się to nie udało.
Pogodzony już ze śmiercią tylko patrzał nocnej furii w oczy.
Ona jednak zamiast "odgryźć mu głowy" jedynie wydał z siebie ryk, Chłopiec momentalnie zamknął, a potem szybko otworzył oczy. Jednak smok nie odskoczył od niego robiąc mu krzywdę, tylko zszedł z niego powoli, kulejąc przy tym.
Wcześniej nie widziałem, żeby on kulał - powiedział, jeszcze lekko otumaniony całą sytuacją.
Smok jeszcze moment popatrzał mu w oczy, a potem położył się na ziemi.
Czkawka z trudem podniósł się z ziemi, a potem wahając się podszedł do smoka.
Cz-cześć.. Nazywam się Czkawka... c-co ci jest..? - powiedział jąkając się.
Smok nic nie powiedział, jedynie warknął, a potem obrócił się. Miał w nodze wbitą strzałę.
Pewnie to wina ludzi tak? - powiedział już trochę spokojniej.
Wrau - co miało oznaczać "tak"
Też za nimi nie przepadałem... - mówił - mogę to zobaczyć?
Smok nieufnie przybliżył się do Czkawki. On od razu zobaczył, że rana jest cała zakrwawiona.
Musiało Ci się dość mocno oberwać - mówił ostrożnie wyciągając strzałę.
WRAUU! - powiedział prawię odgryzając Czkawce rękę. Zobaczył przy tym, że ten smok nie ma zębów.
Zaraz.. A gdzie twoje zęby? - powiedział.
Od razu po słowach Czkawki, nocna furia wysunęła swoje zęby, warcząc na niego, a potem wyleciała niesfornie z jaskini.
Czyy mi się zdawało.. czy on nie miał kawałka ogona... - powiedział z jednej strony przestraszony a z drugiej zaciekawiony.
Po chwili namysłu wybiegł z jaskini, po to aby odnaleźć tego dziwnego smoka. Nie było zbyt dużo śladów na ziemi, ale było widać upadki na ziemię, lekko poprzewracane jak i poniszczone drzewa.
Czkawka nawet nie pomyślał o tym aby np. poszukać swojego noża, pomyśleć głębiej, dlaczego nocna furia go nie zabiła, dlaczego pozwoliła sobie wyciągnąć tą strzałę z nogi...
Przecież *ehem ehem* mój jakże miły ojciec nigdy nie dotknął smoka... no chyba żeby go zabić to tak ale nigdy z innej perspektywy. - mówił śmiejąc się wścibsko.
Nagle doszedł do wodospadu, tam zaczęły się ślady łap nocnej furii, które prowadziły za wodospad.
Poszedł tam w ogóle nie myśląc o tym, czy smok nie zmienił zdania o tym aby go zjeść.
Nagle zatrzymał się tuż przed spadającą wodą z góry.
Zobaczył, że za wodospadem  pali się tam światło.
Noo.. ale jak! Przecież tam jest ściana! - powiedział przekrzykując wodospad.
A dobra! Raz kozi śmierć! - powiedział po czym szybko wszedł w wodospad czym prędzej szukając wejścia do groty.
Przemoczony do suchej nitki udało mu się jakimś cudem, przedostać do tej groty za wodospadem
Woooowww... - powiedział zdziwiony.
Nie była to jakaś tam mała grota, nie była to nawet jakaś tam jaskinia, Był to wielki tunel na długość około 250 metrów, który jeszcze maił rozwidlenia.
No pięknie.. no pięknie.. no pięknie.. pięknie.. - powiedział po czym usłyszał swoje echo.
Trochę może mi to zająć zanim znajdę tego smoka... ale nie zamierzam się poddać! -powiedział ochoczo!


Dzisiaj wyjątkowo trochę dłuższy *jak na mnie* rozdział. :) Mam nadzieję, że się spodoba ;) Następny około poniedziałku, gdyż w niedziele wyjeżdżam na cały dzień -WidocznaPL

poniedziałek, 2 listopada 2015

Next


A Czkawka chodził, chodził... i chodził. Chował się w gąszczach lub za kamieniami, właził na drzewa, wchodził do jaskini. Przez dobrą godzinę chodził z pochodnią po to aby się nie zgubić...
Potem na moment się zatrzymał i powiedział...

- Ale ja jestem głupi.. Chodzę z pochodnią po lesie, i dziwię się, że jeszcze żadnego smoka nie złapałem.. - powiedział to a potem zgasił pochodnie.

Postanowił iść leśną drużką, którą zawsze chodził. Idąc nią natknął się na ślady, były to ślady smoka, wyglądały one jak zębiroga zamkogłowego.

Jeżeli to jest ten smok, no to może... rzeczywiście mam dzisiaj farta... - powiedział

Idąc zauważył jeszcze kilka lekko po spalanych drzew lub dziury w trawie.

Chyba rzeczywiście mam rację z tym smokiem... ale chyba musiał być trochę poddenerwowany, żeby po spalać drzewa i powypalać dziury w trawie - powiedział w myślach.

Widząc, że jaskinia, do której prowadzą ślady jest już blisko.. zaczął do niej biec.. Oczywiście nie obyło się bez wywrotki po ciemku o korzeń drzewa..

Taaa... Jednak nie mam dzisiaj farta.. - mówił podnosząc się i otrzepując z piachu - ale jeżeli ten smok jest nadal taki rozwścieczony, to jest duża możliwość, że prędzej mnie zabiję, zanim nawet zdążę go dotknąć. - powiedział trochę skrzywionym głosem.

Jednak nie zauważył, że kiedy się wywrócił wypadł mu sztylet,*albo nóż jak kto woli xd*  pobiegł, tym razem troszkę ostrożniej do jaskini.

okeej.. jest jaskinia.. były ślady.. więc to chyba tutaj... zobaczmy kto jest w środku.. - powiedział zaciekawiony. Jednak nie był to smok, którego się spodziewał...
Taakk.. Przerwane w najlepszym momencie xd Przepraszam, że taki krótki next, ale niestety szkoła, prace domowe itp. pochłaniają mi większość czasu.. Ale mam nadzieję, że  wam się spodoba ;) Zapraszam do komentowania ;) -WidocznaPL