Next
Kiedy się już obudzili, co nie było zbyt proste, gdyż ogarnęło ich lenistwo. Najpierw Czkawka poszedł z Szczerbatkiem nałapać trochę ryb na śniadanie. Czkawka złapał w 30 minut 3 ryby, a Szczerbek złapał 6 ryb, *wiadomo, mógłby więcej ale po co xd* Potem zamiast wrócić do domu, Czkawka przyniósł parę większych i mniejszych patyków z lasu, aby rozpalić ogień i opiec sobie te ryby. Oczywiście Szczerbaty zjadł wszystkie od razu. Po 40 minutach wrócili do kuźni po dodatkową część ogona, siodło i linę. Potem poszli gdzieś na skraj wyspy, gdzie zamiast łagodnego zejścia z piaskiem, była stroma przepaść. Wystarczyłby jeden zły ruch i ktoś by mógł wpaść do wody.
Był tam pieniek od drzewa, do którego została przyczepiona lina. Czkawka bez zastanowienia wszedł na smoka, wyciągnął notkę z zapiskami, gdzie, co i jak przestawić. Przyczepił ją do siodła, i na trzy mieli się wznieść pod wiatr *gdyż pogoda akurat dzisiaj była dość wietrzna.
Okeej... Raz... Dwa.. - odczekał chwilkę - i trzy!
Od razu Czkawka coś tam przestawił nogą w ogonie, a Szczerbatek spróbował się wznieść. O dziwo udało im się to. Oboje się dość spokojnie zachowywali. Szczerbek spokojnie poruszał skrzydłami, a Czkawka patrzał czy wszystko dobrze jest z ogonem.
Wychodzi na to, że jak na razie wszystko się trzyma - powiedział zaskoczony - teraz odczepimy line i zobaczymy czy wszystko będzie działać tak jak powinno.
Odczepił line, chwile było wszystko dobrze, Czkawka chciał się wznieść trochę na większą wysokość, ale gdy zawiał mocniejszy wiatr, płótno rozerwało się na dwie części. Od razu spadli na ziemię, skulając się przy tym z górki w stronę przepaści. Szczerbatek w porę się zatrzymał, ale Czkawka niestety nie, kiedy już zaczął spadać krzycząc w niebo głosy, Szczebratek w ostatniej chwili złapał go za sztuczną nogę, po czym zaczął go wciągać do góry.
Uff.. mało brakowało, a został by ze mnie pokarm dla ryb.. Dzieki mordko - Powiedział nadal trochę przerażony.
Smok tylko uśmiechnął się, a Czkawka odwzajemnił uśmiech. Potem poszedł zobaczyć co się stało z ogonem.
Widzę, że jednak płótno nie wytrzymało takiego oporu powietrza - mówił trochę smutnym tonem - ale mamy jeszcze dwa inne materiały, któryś musi się nadać - Powiedział już trochę weselszym głosem.
Jeszcze chwile tam posiedzieli, a potem poszli z powrotem do kuźni.
Najpierw Czkawka wykroił wzór ogona, a potem założył go na protezę Szczerba. Dopasował wszystko jak było trzeba. Drugą opcją był kreton. Dość gruby, a przez to wytrzymały materiał.
Również poszli go wypróbować. Było wszystko dobrze, więc postanowili znowu ściągnąć line i spróbować samemu polecieć.
Najpierw numer 1.. o tak... - Mówił ciężko myśląc.
Udało im się wystartować! Latali nad wodą wzbijali się do góry! Było wszystko w jak najlepszym porządku, ale jednak kiedy lecieli dość blisko wyspy nad wodą, Czkawka chciał zrobić dość ostry skręt, ale wtedy również i ten materiał się rozerwał. Czkawka poleciał na odległość 5 metrów od Szczerbatka, a on sam zarył mocno w wodę.
ssss - mówił łapiąc się za głowę - a było już tak dobrze. Prawie nam się udało.
Razem popłynęli do brzegu. Na początku Czkawka załamał się trochę, ale Szczerbek go podniósł na duchy.
*wzdycha* Chociaż został nam jeszcze jeden materiał.. Oby się udało..
Jeszcze chwilę posiedzieli na brzegu, aby się podsuszyć. a potem poszli znowu do kuźni chcąc wykorzystać ostatni materiał,
Dzisiaj trochę dłuższy next :) Mam nadzieję, że się spodoba ;) Pozdrawiam -WidocznaPL
Również poszli go wypróbować. Było wszystko dobrze, więc postanowili znowu ściągnąć line i spróbować samemu polecieć.
Najpierw numer 1.. o tak... - Mówił ciężko myśląc.
Udało im się wystartować! Latali nad wodą wzbijali się do góry! Było wszystko w jak najlepszym porządku, ale jednak kiedy lecieli dość blisko wyspy nad wodą, Czkawka chciał zrobić dość ostry skręt, ale wtedy również i ten materiał się rozerwał. Czkawka poleciał na odległość 5 metrów od Szczerbatka, a on sam zarył mocno w wodę.
ssss - mówił łapiąc się za głowę - a było już tak dobrze. Prawie nam się udało.
Razem popłynęli do brzegu. Na początku Czkawka załamał się trochę, ale Szczerbek go podniósł na duchy.
*wzdycha* Chociaż został nam jeszcze jeden materiał.. Oby się udało..
Jeszcze chwilę posiedzieli na brzegu, aby się podsuszyć. a potem poszli znowu do kuźni chcąc wykorzystać ostatni materiał,
Dzisiaj trochę dłuższy next :) Mam nadzieję, że się spodoba ;) Pozdrawiam -WidocznaPL
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz