Rodział 1 - Zmiany
Perspektywa Valki
- Czkawka! Czkawka! Gdzie jesteś!? - Krzyczała na cały głos. Czkawka nie wrócił do domu wieczorem wiec postanowiła go szukać...Perspektywa Czkawki
- I znowu to samo! Mam już tego dość! Każdy mną pomiata nawet własny ojciec. Po co mi tak w ogóle żyć!? Przecież i tak nikt nie docenia ze się staram! - Czkawka stał na skraju urwiska. Jeden krok dzielił Go od śmierci. W ostatniej chwili znalazła go matka
.
Valka: Czkawka nie rób tego! To nic nie zmieni!
Czkawka: Jak nic!? Przynajmniej będziecie mieli spokój! - Lekko się zawahał ale mówił dalej - I tak nikt mnie nie kocha a tym bardziej nikt mnie nie szanuje.
Sunku jeżeli chodzi Ci o tatę, to on zawsze taki był. Chce się zmienić ale nie może..
A co do grupki młodzieży na wyspie. Nie martw się. Nie wiedzą kogo tracą.. Też kiedyś byłam tak pomiatana, ale nie poddałam się. Walczyłam dalej o moje mienie i potem się wszystko zmieniło. Takie takie rzeczy nie rozwiążą sytuacji a mogą jedynie je pogorszyć. - Powiedziała Valka odkładając swój topór pod drzewem i tuląc go w swoje ramiona.
Czkawka: Może masz rację ale..
I nagle rozległ się głośny ryk, przez który aż ziemia się zatrzęsła.
Mamo co się dzieje? - powiedział zaniepokojony Czkawka
.
Nie wiem, czyżby znowu smoki atakowały przecież.. - niestety nie dane było jej skończyć gdyż wtedy z lasu wyleciał smok mierzący sobie ponad 2 metry. Był to koszmar pomocnik. Czkawka jak i jego matka stali w bez ruchu.
Valka: Nawet nie spróbuj drgnąć, ja się tym zajmę. - Smok był akurat koło toporu Valki.
Perspektywa Valki
- O rany! Chyba jeden z największych koszmarów pomocników jakiego widziałam. Jest straszny! yhh!... Ale muszę obronić syna nie mogę skulić się w kłębek i dać zabić siebie i Czkawke.- pomyślała Valka
Nagle szybko pobiegła w stronę toporu żeby go wziąć i odgonić smoka. Jednak gdy dzieliły ją już parę metrów smok wbiegł na nią i przybił ją do drzewa.
Czkawka: Mamo!!
Valka jednak nie dała za wygraną. Chciała odepchnąć od siebie smoka ale raczej to było możliwe. Jednak smok zaczął patrzeć jej prosto w oczy, a ona zaczeła robić to samo.
Nagle Czkawka znalazł gdzieś kija i zaczął biec z nim na smoka. Przez to przestał on patrzeć się na Valke tylko zwrócił uwagę na Czkawke. Ona jednak odgarnęła smoka w swoją stronę aby nadal mogła na niego patrzeć. Wtedy..Smok złapał Valkę swoimi łapami i odleciał z nią.
Perspektywa Czkawki
Czkawka przestraszony i zdziwiony zaczął krzyczeć.. -MAMO!! Jeszcze przez moment ją widział, potem już smok odleciał tak daleko, że nie było go widać. Czkawka z przestraszenia zemdlał mówiąc jeszcze niewyraźne słowo mamo.
To jest moje pierwsze opowiadanie także proszę o wyrozumiałość. W razie jakiś błędów proszę pisać :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz