Rozdział 2 - Porwanie.
PERSPEKTYWA CZKAWKI
Stoik: Czkawka! Co jest! wstawaj. Gdzie Valka? - powiedział szorstko Stoik
Czkawka: Nie wiem.. - powiedział wstając i przecierając oczy. Zaraz! -krzyknął
o nie! pa.. pamiętam, że szukała mnie i potem rozmawialiśmy a potem przyleciał
ponocnik i.. i ją zabrał! - mówił zaczynając krzyczeć i płakać.
Stoik: A ty głupolu! Co matki nie umiałeś obronić! Co z ciebie za syn!
Czkawka: Ale tato..
Stoik: Nie nazywaj mnie swoim ojcem! Nie chce syna, który nawet swojej matki
nie obroni przed smokiem! - mówił zbliżając się do syna
Czkawka nic nie powiedział tylko pobiegł do lasu z łzami w oczach.
PERSPEKTYWA STOIKA
Yh.. I co ja mam z niego? Same problemy. - powiedział Stoik
Pyskacz: No pożytku to ty nie masz - powiedział wzdychając.
Stoik: Nie wiem co jest z nim nie tak. Był wychowywany tak jak inne dzieciaki
w jego wieku. Na przykład taki Sączysmark, już bardziej bym wolał takiego syna
niż takiego ciamajde.
Pyskacz: Nie mów tak o nim. W końcu to twój syn, i kiedyś zostanie wodzem Berk.
On wodzem!? Odrazu by go zniszczyli! Nie chce takiego syna.. Ale mniejsza z nim,
co się stało z Valką. Jeżeli naprawdę ją porwał smok to jednak mamy spory problem. -
powiedział Stoik.
Sączyślin: Ej patrzcie! - krzyknął
Stoik: Przecież to but Valki. A - mówił idąc dalej -to chyba są ślady tego smoka.
Sączyślin: Widać, że ślady są już suche czyli był tu około 6 godzin temu.
Stoik: Ah moja biedna żono! Czemu akurat ciebie? Czy ten smok nie mógł wziąć kogoś innego!? -
powiedział przygnębiony.
Pyskacz: Ojj Stoik.
Sączyślin: Trudno, musimy zacząć poszukiwania po wyspach. Może smok zasiedlił się na jakieś.
Stoik: Dobry pomysł Sączyślinie - powiedział już troszkę weselszym głosem.
PERSPEKTYWA CZKAWKI
Czkawka biegł czym prędzej do swojego domu, żeby zamknąć się w swoim pokoju.
Był bardzo przygnębiony, tym że jego matki już nie ma. Byłą to jedyna osoba, (po za Pyskaczem)
która go rozumiała, i przytuliła kiedy było trzeba. Teraz już jej nie ma i niewiadomo czy jeszcze
kiedykolwiek ją zobaczy.
Kiedy już wbiegł do wioski nie obyło się od spotkania grupki jego "kolegów", którzy jak zwykle nie
mogli dać mu spokoju.
Sączysmark: A gdzie się panienka śpieszy? - powiedział podkładając Czkawce noge.
yhh - powiedział Czkawka twardym upadku na ziemię.
Mieczyk: hahaha to było warte zatrzymania się!
Czkawka: Dajcie mi spokój..
Sączysmark: A niby czemu? Co nie podoba Ci się? - mówił podśmiewując się pod nosem
Czkawka: A tak! Nie podoba mi się! - powiedział i odbiegł szybko od grupy aby jak najszybciej
dostać się do swojego domu. Jedynie z oddali usłyszał jeszcze słowo "ciamajda". które najprawdopodobniej
było wypowiedziane przez Sączysmarka.
Wbiegł szybko do domu otwierając drzwi na oścież, nawet ich nie zamykając. Potem pobiegł na górę do
swojego pokoju, szybko upadając na swoje łóżko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz