piątek, 16 października 2015

Rozdział 3

Perspektywa Stoika


Stoik od razu jak wszedł do domu pobiegł do góry, żeby nakrzyczeć na Czkawkę.

Stoik: O a tutaj pan się schował - powiedział - a ładnie to tak uciekać przed ojcem
- mówił podchodząc do niego i uderzając go ręką w twarz.
Czkawka: A to za co!? - powiedział

Stoik: Za co? ZA CO!? Ty się mnie jeszcze pytasz? a czemu nie ma z nami teraz twojej
mamy?

Czkawka: To akurat nie moja wina! - krzyknął.

Nie twoja a czyja? - powiedział Stoik - gdyby matka nie poszła ciebie szukać teraz
tu by z nami siedziała. A teraz co!? Nie ma jej. Przez kogo? Przez ciebie! - mówił,
podnosząc Czkawkę za szyję, a potem rzucając nim o ścianę.

Czkawka: W ogóle nie widzisz, że mi przykro, że nie chciałem aby tak wyszło!

Stoik: No to trzeba było ją obronić, a nie stać w miejscu i nic nie robić. Gdybyś
byś bardziej inteligentny nie posłuchał byś matki, tylko targnął się na smoka, i
zabił go . Gdyby nie ty nic by się takiego nie stało! - powiedział to znowu
rzucając Czkawką, ale tym razem w innym kierunku. Był to kierunek kosza, w którym
była broń typu: miecze, topory itp. I niestety Czkawka trafił akurat na jeden z
takich mieczy, który przebił mu nogę na wylot, a z nogi od razu poleciała masa
krwi. Ale Stoik zamiast przestać, wręcz przeciwnie, jeszcze mocniej zaczął
bić syna, rzucać nim i traktować go jak worek treningowy.
Kiedy już zaprzestał, Czkawka był cały we krwi, w siniakach i miał przebitą nogę,
która tak naprawdę była już martwa.

Stoik: hmm.. nie zostawię Go tak przecież... Wiem! już niedługo się z ciemni a więc
wezmę paru ludzi z wyspy, aby przenieść Czkawkę do łódki a potem tą łódkę odepchnę
od brzegu. Nareszcie nie będzie on sprawiał problemów. - pomyślał.

A Stoik jak chciał tak zrobił, lecz przed tym poszedł do Pyskacza z Czkawką, którego
niósł na rękach.
Pyskacz, Czkawki już jutro tutaj nie będzie, a widzę, że od tego miecza ma już martwą
nogę więc.. odetnij ją. - powiedział szorstko Stoik.

Pyskacz: Jestyś! Co mu się stało jest cały po siniaczony! Co ty mu zrobiłeś! - krzyczał

Stoik: Zrobiłem to co musiałem zrobić dla dobra Berk. - powiedział - I Pyskacz. nie
sprzeciwiaj mi się! W końcu jestem tutaj wodzem! Rób to co każe!

Pyskacz: D-d-dobrze.. - powiedział jąkając się.

Pyskacz zrobił to co chciał Stoik, najchętniej by tego nie zrobił ale nie mógł sprzeciwić
się wodzu, bo mogło by się to dla niego źle skończyć. Tak jak chciał Stoik, tak odciął Czkawce
nię, która i tak już była martwa. Potem poszedł po parę osób z Berk aby pomogli mu wziąć łódkę
dla jego syna. Kiedy już uporali się z wszystkim, wsadzili Czkawkę do łódki i odepchnęli ją., a
Stoik nawet nie pożegnał się ze swoim synem, jedynie narzucił na niego płótno.
Stoik: Aaahh.. Nareszcie mam wolne od tego bachora. Teraz już mogę spokojnie zająć się
poszukiwaniem Valki.

Reszta: Racja - przytaknęli.

Kiedy było już po wszystkim, rozeszli się, każdy do swojego domu.



Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał :) Next będzie około niedzieli lub poniedziałku :) - WidocznaPL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz