Rozdział 12 - Wojna!
Dzień przed wojną...
A więc tak - mówił Czkawka omawiając plan działania - zaatakujemy ze wschodu, gdzie znajduje się główna część wyspy. Nie jest nas dużo, ale mamy coś, czego im brakuję... smoków. Może nie jest nas zbyt dużo, *bo tylko 40 osób* ale mamy około sześćdziesięciu smoków różnej rasy. Kiedy skończę omawiać plan działania, każdy dostanie miecz, tarcze i inne potrzebne rzeczy. 10 osób, które już wcześniej powiadomiłem, dostaną łuk i strzały. Będą strzelać z łodzi - mówił energicznie - inni będą walczyć z przeciwnikami mieczami. Smoki będą robić to co będę pokazywał znakami. Każdy z nich ma już wszystkie znaki w pamięci. Ja z rekrutami polecimy przodem, wy będziecie płynąc za nami, my atakujemy pierwsi. Wszystko jasne? - Zapytał.
Tak - Odpowiedzieli chórkiem.
Dobrze. A więc wszyscy do łodzi! - krzyknął - Jednie 5 rekrutów zostanie ze mną.
Całą 5 migiem stanęła przy smoczym jeźdźcu.
Słuchajcie - zaczął powoli - teraz nie jesteście już rekrutami, tylko moimi przyjaciółmi, każdy z was jest dla mnie bardzo ważny na swój sposób - Mówił.
Każdy z nich uśmiechnął się od ucha do ucha.
Ale teraz musimy wygrać tą wojnę, jeżeli nie chcecie już aby wodzem był mój.... - Zrobił szybko pauzę - yy... mój wróg. Uff.. o mały włos, a bym się wygadał - pomyślał.
Wszyscy popatrzeli na niego ze zmieszaną twarzą.
Ale teraz nie ma na to czasu. Dalej! Każdy wie co ma robić. Wszyscy płyną łodziami, tylko my lecimy na smokach, reszta smoków leci za nami. Mam nadzieję, że sobie poradzimy - Powiedział ściszonym głosem.
Na pewno sobie poradzimy - mówiąc Śledzik położył rękę na jego ramieniu - każdy z nas da z siebie wszystko. - Powiedział to, a potem jeszcze raz się uśmiechną.
Każdy z nich poszedł w ślady Śledzika.
Dobrze - Powiedział - chodźcie! Lecimy! Po czym wszyscy szybko opuścili wyspę, i zaczęli płynąć na Berk.
1 godzinę później...
Dopływamy! - Krzyknął Czkawka z góry.
Teraz się zacznie... - Powiedział Sączysmark.
Bądźcie dobrej myśli - Mówiła Astrid - Jest z nami Smoczy Jeździec, wszystko powinno pójść gładko.
Przygotujcie się - Wtrącił Czkawka - zaraz atakujemy.
Wszyscy polecieli na wskazaną wcześniej pozycję. Lecąc już parę strzał o mało nie uderzyło w ludzi na łodziach.
Kiedy byli już prawię nad głowami przeciwników Smoczy Jeździec krzyknął: Atak!
Wtedy rozpętało się prawdziwe zamieszanie. Stoik miał wcześniej około 30 wspólników, teraz miał ze 120 osób! Czkawka wraz z całą resztą zaczęli atakować.
Wszyscy 'rekruci' świetnie sobie radzili. Czkawka zmiatał wszystkich z powierzchni ziemi, tak jak inni. Stoik walczył w samym środku pola bitwy.
Dość dobrze mu idzie - pomyślał - mam nadzieję, że wygramy...
Wrau! - warknął Szczerbatek. Prawie by dostał sztyletem Stoika. Obaj popatrzeli się na dół. Czkawka wiedział o co mu chodziło, chciał walczyć z Czkawką w cztery oczy.
Kiedy Szczerbatek wylądował na ziemi, Smoczy Jeździec powiedział Szczerbowi, żeby pomógł reszcie, po czym pobiegł ku Stoikowi. Od razu zderzyli się swoimi mieczami. Walka była zacięta. Tak naprawdę nie można było stwierdzić kto wygrywa. Czkawka walczył swoim 'ognistym' mieczem, a Stoik dość mocnym żelaznym.
Ze mną nie wygrasz! - Krzyknął Stoik
Jeszcze zobaczysz! - Odkrzyknął
Po krótkiej chwili usłyszeli dźwięk gąku nadpływającego statku. Smoczy Jeździec i Stoik w tym samym momencie popatrzyli na ocean. Płyną tam Dagur i Albrecht ze swoją flotą. Z daleka był widoczny złowrogi uśmieszek Dagura. Albrecht i cała reszta już szykowała się do wystrzału podpalonych strzał.
Oni... - Jękną Stoik.
...Połączyli siły i właśnie na nas płyną - Czkawka przełknął głośno ślinę. - Słuchaj jeżeli jeszcze w ogóle zależy ci na tej wyspie to połączmy siły, żeby ich pokonać.Są od nas silniejsi. Potem dokończymy naszą walkę - Powiedział, po czym wyciągną rękę w stronę Stoika.
On zrobił złowrogą minę, ale podał mu rękę i zaczęli współpracować.
I... oto niedokończona wojna xd Dagur i Albrecht połączyli siły. Kto wygra? Piszcie co myślicie :) - WidocznaPL
Tak - Odpowiedzieli chórkiem.
Dobrze. A więc wszyscy do łodzi! - krzyknął - Jednie 5 rekrutów zostanie ze mną.
Całą 5 migiem stanęła przy smoczym jeźdźcu.
Słuchajcie - zaczął powoli - teraz nie jesteście już rekrutami, tylko moimi przyjaciółmi, każdy z was jest dla mnie bardzo ważny na swój sposób - Mówił.
Każdy z nich uśmiechnął się od ucha do ucha.
Ale teraz musimy wygrać tą wojnę, jeżeli nie chcecie już aby wodzem był mój.... - Zrobił szybko pauzę - yy... mój wróg. Uff.. o mały włos, a bym się wygadał - pomyślał.
Wszyscy popatrzeli na niego ze zmieszaną twarzą.
Ale teraz nie ma na to czasu. Dalej! Każdy wie co ma robić. Wszyscy płyną łodziami, tylko my lecimy na smokach, reszta smoków leci za nami. Mam nadzieję, że sobie poradzimy - Powiedział ściszonym głosem.
Na pewno sobie poradzimy - mówiąc Śledzik położył rękę na jego ramieniu - każdy z nas da z siebie wszystko. - Powiedział to, a potem jeszcze raz się uśmiechną.
Każdy z nich poszedł w ślady Śledzika.
Dobrze - Powiedział - chodźcie! Lecimy! Po czym wszyscy szybko opuścili wyspę, i zaczęli płynąć na Berk.
1 godzinę później...
Dopływamy! - Krzyknął Czkawka z góry.
Teraz się zacznie... - Powiedział Sączysmark.
Bądźcie dobrej myśli - Mówiła Astrid - Jest z nami Smoczy Jeździec, wszystko powinno pójść gładko.
Przygotujcie się - Wtrącił Czkawka - zaraz atakujemy.
Wszyscy polecieli na wskazaną wcześniej pozycję. Lecąc już parę strzał o mało nie uderzyło w ludzi na łodziach.
Kiedy byli już prawię nad głowami przeciwników Smoczy Jeździec krzyknął: Atak!
Wtedy rozpętało się prawdziwe zamieszanie. Stoik miał wcześniej około 30 wspólników, teraz miał ze 120 osób! Czkawka wraz z całą resztą zaczęli atakować.
Wszyscy 'rekruci' świetnie sobie radzili. Czkawka zmiatał wszystkich z powierzchni ziemi, tak jak inni. Stoik walczył w samym środku pola bitwy.
Dość dobrze mu idzie - pomyślał - mam nadzieję, że wygramy...
Wrau! - warknął Szczerbatek. Prawie by dostał sztyletem Stoika. Obaj popatrzeli się na dół. Czkawka wiedział o co mu chodziło, chciał walczyć z Czkawką w cztery oczy.
Kiedy Szczerbatek wylądował na ziemi, Smoczy Jeździec powiedział Szczerbowi, żeby pomógł reszcie, po czym pobiegł ku Stoikowi. Od razu zderzyli się swoimi mieczami. Walka była zacięta. Tak naprawdę nie można było stwierdzić kto wygrywa. Czkawka walczył swoim 'ognistym' mieczem, a Stoik dość mocnym żelaznym.
Ze mną nie wygrasz! - Krzyknął Stoik
Jeszcze zobaczysz! - Odkrzyknął
Po krótkiej chwili usłyszeli dźwięk gąku nadpływającego statku. Smoczy Jeździec i Stoik w tym samym momencie popatrzyli na ocean. Płyną tam Dagur i Albrecht ze swoją flotą. Z daleka był widoczny złowrogi uśmieszek Dagura. Albrecht i cała reszta już szykowała się do wystrzału podpalonych strzał.
Oni... - Jękną Stoik.
...Połączyli siły i właśnie na nas płyną - Czkawka przełknął głośno ślinę. - Słuchaj jeżeli jeszcze w ogóle zależy ci na tej wyspie to połączmy siły, żeby ich pokonać.Są od nas silniejsi. Potem dokończymy naszą walkę - Powiedział, po czym wyciągną rękę w stronę Stoika.
On zrobił złowrogą minę, ale podał mu rękę i zaczęli współpracować.
I... oto niedokończona wojna xd Dagur i Albrecht połączyli siły. Kto wygra? Piszcie co myślicie :) - WidocznaPL
Super a tera next plis xd
OdpowiedzUsuń