Rozdział 4. -Trup, smoki, łódka
Jak postanowił, tak zrobił. Troszkę mu to zajęło zanim znalazł tą grotę,
ale kiedy tam wszedł nie było wcale ciemno, lecz grotę przepełniały promienie
słoneczne. Była ona dość przestronna jak na 'małą' grotę. Nie była ona aż tak
otwarta jak się wydawało, miała ona otwarte wejście i na górze było jeszcze kilka
otworów, przez które właśnie wpadało światło.
Myślę, że się nada do tymczasowego 'mieszkania' - mówił, z uśmiechem na twarzy
- ale trzeba będzie to jakoś urządzić, żeby było zdolne do mieszkania.
Przez godzinę zbierał różne graty typu gałęzie, liście itp.
Kiedy wyszedł na drugą stronę wyspy zauważył rozbitą łódkę, lecz nie była to jego
łódka bo nie miała znaku Berk. Wyciągnął scyzoryk i podszedł do niej.
Pierwsze co zrobił to obrócił łódkę *gdyż była obrócona do góry nogami*.
AAA! Co to!? - krzyknął przestraszony, odskakując w tył.
Pod łodzią znajdował się szkielet umarlaka.
Nie myślałem, że coś takiego tutaj znajdę - powiedział - pewnie leży tutaj już
parę dobrych lat... ale nie może to tutaj tak zostać...
Chciał się jakoś z tym uporać, a wiec wziął, umarlaka i wyrzucił go
w morze, a później zaczął szukać czy coś nie było interesującego w tej łódce.
Przejrzał ją całą, nic tam nie było, jedyne co znalazł to dziwny otwór jakby
na klucz, jednak klucz nie było. Chwilę pomyślał, a potem zaczął energicznie
przekopywać piasek.
Skoro jest otwór na klucz, to pewnie klucz też musiał być, a kiedy łódka się rozbiła
pewnie gdzieś wyleciał - mówił dość szybko.
Szukał i szukał, trochę mu to zajęło gdyż klucz był bardzo zakopany w pisaku.
Jest! - krzyknął.
Pobiegł do łódki znalazł ten otwór na klucz, włożył go tam i przekręcił.
Ścianka odsunęła się. W środku były różne zapiski o smokach. Najwięcej jednak,
było o nocnych furiach..
Usiadł na pisaku u zaczął czytać.
Jest wyspa furii... Był człowiek, który oswoił kiedyś smoka... Był jego najleoszym
przyjacielem... Ale bujdy! Nocna furia prędzej by go zjadła, a nie. pff.. oswoić smoka
haha!
Nagle coś zaczęło się ruszać w krzakach.
yy... dobra, przecież nie ma na tej wyspie, żadnych smoków.. pewnie to jakiś ptak.. -
powiedział trochę przestraszony.
I nagle zza krzaków wyleciał gronkiel!
NO PIĘKNIE! Jeszcze zabije mnie gronkiel! Pięknie! - zaczął krzyczeć.
Gronkiel prawie rzucił się na Czkawkę, ale ten w ostatniej chwili sturlał się w lewą
stronę. Czkawka wyciągnał nóż, a gronkiel patrzył na niego złowrogo. Chwilę potem
znowu leciał na niego bardzo szybko, a Czkawka nic innego nie robiąc też zaczął biec
na smoka ze swoim nożem. Smok, w pewnej chwili się zatrzymał, popatrzał na niego
przestraszony, a potem odleciał w głąb chmur.
A mówili, że gronkiele to takie odważne smoki - powiedział ciesząc się, że smok go nie zabił.
I mamy następny rozdział :) Mam nadzieję, że się spodobał :) - WidocznaPL
Zakochałem się w tym opowiadaniu ^_^
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że się podoba :)
OdpowiedzUsuń