niedziela, 29 listopada 2015

Rozdział 9 - 3 lata później...

Przez te trzy lata dość dużo się pozmieniało - mówi - teraz mam już prawie skończony strój do latania ("prawie skończony" dlatego bo jeszcze przeprowadza testy nad skrzydłami). Teraz w ogóle wyglądam inaczej. Moja twarz bardzo wydoroślała, jestem z 10 centymetrów wyższy niż te trzy lata temu, wiem może to jest mało, ale zawsze coś. Szczerbatek tak samo się zmienił, jesteśmy teraz najlepszymi przyjaciółmi. kiedy poznałem Szczerbatka, jeszcze nie był mi tak ufny, jak jest teraz.
Jego ogon również przeszedł różne zmiany. Przede wszystkim, teraz można łatwiej zmieniać kąt pod jakim chce się lecieć. Materiał również został zmieniony. Teraz jest jeszcze bardziej wytrzymały i -giętki. Razem z Szczerbem zwiedzamy różne wyspy, i robimy wielką mapę, gdzie, co jest.


Szczerbatek! Chodź! - wołał go Czkawka - pójdziemy polatać.
Szczerbek od razu wyskoczył zza krzaków, i rzucił się na Czkawka liżąc go.
Dobra, dobra - mówił śmiejąc się - przestań!
Szczerbatek posłusznie zszedł z Czkawki.
Dzięki..- Powiedział otrzepując się ze śliny - Kto ostatni nad klifem to zgniłe jajo! - Powiedział to po czym wystartował jak torpeda, a Szczebratek za nim. Każdy z nich biegł tak szybko jak mógł. 
ii... remis - Mówił dysząc.
Dobrze, chodź. Porobimy jakieś sztuczki. - Powiedział uspokajając oddech.
Wrauu - Powiedział, po czym już szykowali się do lotu. 
I wystartowali! Robili różne sztuczki typu beczka, kołowrotki itp. 
Czkawka w pewnej chwili *specjalnie* spadł z Szczerbatka. On nie czując Czkawki na sobie, popatrzał się za siebie. Czkawka próbował lecieć sam, dzięki swoim skrzydłom, ale niestety to nie wypaliło, gdyż jedno skrzydło było jeszcze niezbyt sprawne.
SZCZERBATEK!! - krzyczał, spadając w dół
On od razu rzucił się za Czkawką, Tak naprawdę złapał go w ostatniej chwili.
Ufff.... dzięki, było blisko... Ale wiedziałem, że mnie złapiesz. - Powiedział.
Szczerbatek próbował zrzucić Czkawkę ze swojego grzbietu.
Hej! hej!! Dobra. Przepraszam, To był ostatni raz! A teraz przestań! - Krzyczał wiedząc, żę Szczerbatek robi mu to na złość.
Ale przestał, kiedy usłyszał słowa Czkawki.
No. Od razu lepiej! Dzięki! - Powiedział uśmiechając do Szczerba.
On odwzajemnił uśmiech. Potem razem jeszcze sobie razem polatali do później godziny. Kiedy już im się to znudziło, a że było już późno, to polecieli do domu.

Tak.. Spóźniłam się o jeden dzień. Niestety było to spowodowane śmiercią bliskiej mi osoby. Przepraszam :/ Ale mam nadzieję *jak zwykle*, że wam się spodobał rozdział :) Pozdrawiam -WidocznaPL

2 komentarze: